Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-13T20:15:13+02:00
XIV NIEDZIELA ZWYKŁA – ROK A
HOMILIA – 06.07.2008
Za 9,9-10; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25-30

„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.”
Tymi słowami Jezusa, rozpoczyna się dzisiejsza Ewangelia.
Kochani moi! Warto się zastanowić, co oznaczają te słowa. – Przede wszystkim wyrażają one podziw dla Boga Ojca i dziękczynienie za to, że prawdę o zbawieniu, o drodze życia prowadzącej do zjednoczenia z Bogiem po naszej śmierci lub mówiąc inaczej, po nowych narodzinach dla Nieba, objawił ludziom prostym, tj. otwartym na przyjęcie prawdy objawionej przez Boga nawet wtedy, gdy ludzki rozum tego ogarnąć nie może.
Aby móc lepiej zrozumieć, o czym Jezus mówił, to warto krótko naświetlić tło historyczne czasów, w jakich żył.
W tamtych czasach ważną rolę w Izraelu odrywały trzy ugrupowania polityczne; saduceusze, faryzeusze, i zeloci. Myślę, że warto choć krótko scharakteryzować te ugrupowania, gdyż często w Ewangeliach mówi się o nich.
Saduceusze należeli głównie do warstwy kapłańskiej. Wywodzili się z rodu Sadoka, który pełnił funkcje kapłańskie za czasów króla Dawida i Salomona.
Sadok był zawsze wierny swym królom. Jego potomkowie odgrywali tak wielką rolę w kapłańskich kręgach Jerozolimy, że z czasem arcykapłanów nawet zaczęto nazywać „synami Sadoka.”
Jeśli chodzi o ich poglądy, to byli wielkimi konserwatystami. Akcentowali literalne posłuszeństwo wobec Prawa i skrupulatne przestrzeganie szabatu. Odrzucali tradycję ustną przekazywaną przez faryzeuszów. Nie wierzyli w istnienie aniołów, ani w zmartwychwstanie umarłych w dniach ostatecznych. Zdaje się, że przestali oczekiwać Mesjasza, zadawalając się swoją dobrą pozycją w narodzie, gdyż należeli do warstw najbogatszych i uprzywilejowanych, więc arcykapłan wywodził się z ich grona. Pogodzili się z okupacją Rzymian, którzy zapewnili im liczne przywileje. W zamian za ulgi i zaszczyty troszczyli się o utrzymanie porządku w kraju, więc byli uważani za kolaborantów przez patriotów żydowskich. Zatem nic dziwnego, że w Jezusie widzieli wroga porządku publicznego i jako takiego chcieliby Go usunąć za wszelką cenę, aby mieć spokój w kraju.
Do ugrupowania Faryzeuszy w narodzie żydowskim należeli głównie ludzie świeccy zarówno żyjący w miastach, jak i na wsi. Byli to rzemieślnicy, handlarze, chłopi. Oni również akcentowali skrupulatną wierność wobec Pisma Świętego, a przede wszystkim wobec Prawa, ale oprócz tego przyjmowali jeszcze tradycję ustną.
Tym nie mniej, umieli oni tak zręcznie tłumaczyć przepisy Prawa, że potrafili zawsze znaleźć reguły pozwalające ominąć trudne do wypełnienia przykazania. Jednak w wielu przypadkach, ich interpretacja Prawa miała na względzie rzeczywiste dobro człowieka w czym byli bliżsi nauki Jezusa. Wielu jednak mógł zrażać ich posępny wyraz twarzy, którym świadomie chcieli demonstrować swoją pobożność, jak również wyróżniający ich ubiór.
Faryzeusze mówili o sobie, że unikają nawet pozoru zła. Spotykali się na wspólne posiłki, aby razem lepiej zachowywać Prawo. Ludzi prostych, którzy nie byli w stanie dokładnie znać przepisów Prawa, uważali za nieczystych i izolowali się od nich. Szczególnie unikali kontaktu z celnikami i jawnogrzesznikami.
W swych poglądach politycznych, podobnie jak w sprawach moralnych, faryzeusze byli surowi i nieprzejednani. Żyli nadziejami mesjańskimi. Spodziewali się, że gdy przyjdzie oczekiwany Mesjasz, to przyniesie wolność Izraelowi, ukarze bezbożnych i rozproszonym Żydom pozwoli wrócić do Ziemi Świętej. Chociaż nie pogodzili się z okupacją rzymską, to nie uznawali zmian wprowadzanych przemocą.
Poglądy faryzeuszów były bliższe nauce Chrystusa niż poglądy saduceuszów, choćby dlatego, że wierzyli w zmartwychwstanie umarłych, duszę nieśmiertelną i istnienie aniołów. Nawoływali do nawrócenia i pokuty za grzechy w celu uzyskania łaski przyszłego zmartwychwstania. Stronnictwem faryzeuszów kierowali uczeni w Piśmie, którzy oprócz przekazywania nauki płynącej z Pisma i tradycji, dawali przykład pobożnego życia i dzięki temu cieszyli się dużym szacunkiem wśród ludu.
Zeloci byli trzecim ugrupowaniem w czasach, w których żył Jezus. Zasadniczo podzielali oni poglądy faryzeuszów z wyjątkiem dziedziny politycznej. Byli oni skrajnymi nacjonalistami. Było tak dlatego, że mieszali politykę z religią. W konsekwencji wyczekiwali przede wszystkim Mesjasza, który by dał hasło do walki. Skoro jednak jeszcze nie pojawił się taki, to sami starali się walczyć wszelkimi możliwymi sposobami. Zatem po kryjomu mordowali Rzymian i kolaborantów spośród rodaków.
Przedstawiona, krótka charakterystyka trzech najważniejszych ugrupowań w Izraelu, współczesnych Jezusowi, pozwala zobaczyć różnice między ich sztywnymi poglądami, a tym, co głosił Jezus, a co w końcu musiało prowadzić do ostrego konfliktu zakończonego ukrzyżowaniem Jezusa. Ludzie Ci nie byli w stanie przyjąć nauki Jezusa, gdyż nie pasowała do ich wiedzy, ich wyobrażeń. Ludzie prości natomiast byli gotowi nie tylko słuchać Jezusa, ale przyjąć Jego naukę do końca, wprowadzając ją w życie. Może właśnie dlatego, Jezus powoływał do grona apostołów ludzi prostych, bo takimi byli np. rybacy jak Piotr i Andrzej. – Co więcej, po swoim Zmartwychwstaniu w sposób szczególny wyróżnił św. Piotra nie pytając go o wykształcenie, czy bogactwo, ale o miłość.
Można jeszcze bardziej wrócić do początku. Bóg Ojciec na matkę swego Syna nie wybrał domu króla, ani córki królewskiej, ale młodziutką, prostą dziewczynę, która była gotowa dla Boga zrobić wszystko. Opiekunem zaś swego syna uczynił św. Józefa, zwykłego cieślę z Nazaretu.
Zobaczmy też, co było potem. Kiedy narodził się Jezus, to prości ludzie, jakimi byli pasterze przyszli oddać pokłon dzieciątku nie poddając wątpliwości tego, co im mówili aniołowie. – Jakże inaczej zareagował król Herod. On nie był w stanie oderwać swych myśli od ziemskiego pojęcia władzy, więc zamiast cieszyć się z narodzin zapowiedzianego Mesjasza, kazał wymordować wszystkie dzieci płci męskiej do lat 2, aby przypadkowo nie utracił swej władzy.
Popatrzmy też na czasy bliższe nam.
Tak niedawno, bo na początku minionego stulecia, Maryja objawiła się trójce dzieci z Fatimy, przekazując im bardzo ważne orędzie wzywając do nawrócenia i odmawiania modlitwy różańcowej.
Św. Tereska od Dzieciątka Jezus zrozumiała sens cierpienia i małych, codziennych ofiar z codziennego życia za nawrócenie grzeszników. Znalazła swoją małą drogę do Chrystusa.
Prosta zakonnica, Faustyna Kowalski doznała wielkiej łaski objawienia światu Miłosierdzia Bożego.
Przykładów podobnych jest oczywiście dużo więcej, ale nie o to chodzi, aby je wszystkie wymieniać. Warto tylko zauważyć, że żadna z tych osób nie poddawała wątpliwości względem tego, co objawił im Bóg lub Maryja. Oni przyjmowali wszystko z wiarą i ufnością w prostocie swego serca.
Popatrzmy jeszcze bliżej. – Kto przychodzi na Msze święte w dni powszednie? – Zwykle są to ludzie starsi, prości, którzy zrozumieli, że największą wartością jest Bóg i warto Jemu powierzyć sprawy życia codziennego, a jak wiemy kłopotów we współczesnym świecie jest wiele, zarówno tych osobistych, związanych z trudami utrzymania rodziny, wychowania dzieci, znalezienia lub utrzymania się w pracy, jak tych, które niesie życie w społeczeństwie. Można zauważyć falę zła, która zalewa nasz kraj w postaci alkoholizmu, narkomanii, materializacji życia, tak, że często brak czasu dla własnych dzieci, brak miłości w rodzinach, brak sprawiedliwości w podziale dóbr. Na świecie wciąż konflikty, wojny, terror. Jedni ludzie umierają z głodu, a w innych krajach ogranicza się produkcję żywności. Wszędzie pełno łez, cierpienia, choroby, wypadki, katastrofy lotnicze, powodzie i inne klęski żywiołowe. Zatem nie jest łatwo żyć na tym świecie, bo jeśli chwilowo nie cierpimy sami, to cierpimy dzieląc cierpienia innych. W tej sytuacji optymizmem napełniają nas słowa Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”
Jak widać Jezus przewidział, że w los człowieka wpisany jest trud, cierpienie, obciążenie grzechami, które zakłóca pokój serca będący często powodem większego cierpienia, niż cierpienie fizyczne. Nie chciał jednak pozostawić nas z tym wszystkim samym sobie, ale w swej wielkiej miłości do człowieka zaprasza każdego z nas, aby pójść do Niego z tym wszystkim, co jest dla nas trudne, bolesne lub obciąża nas. – Pójść po to, aby zostać pokrzepionym, aby otrzymać nowe siły, by pójść dalej, często po ciernistej drodze życia.
Jezus jednak nie tylko chce nam pomagać w życiu doczesnym, ale przede wszystkim zależy Mu na naszym zbawieniu, więc dodaje: „Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.”
Amen.
2 3 2