Odpowiedzi

2010-04-13T20:02:32+02:00
Podmiot liryczny wspomina w osobie 3ej swojego "pana od przyrody",
czyli nauczyciela biologii.

Pamięta jak stawał przed nim, wysoki, ze złotym łańcuszkiem i w popielatym surducie, o chudej szyi do której przyczepiony był "nieżywy krawat".
Podmiot wspomina, jak pierwszy raz pan od przyrody pokazał im zdechłą żabę,
i zapoznał z zyciem intymnym pantofelka przez mikroskop.

Pamięta jak w ciekawy sposób poznawali to, co na pozór nieciekawe.

I jak z namowy nauczyciela został "ojcem" kasztana hodowanego w wodzie.

I to, jaki był wtedy szczęśliwy.
Pamięta też, jak w drugim roku wojny nauczyciel zginął :

"w drugim roku wojny
zabili pana od przyrody
łobuzy od historii"

Ciekawe zestawienie, "pana od przyrody zabili łobuzy od historii", czyli Ci, którzy wywolując wojnę i walcząc na niej namieszali w spokojnej, niemal sielankowej
historii kraju, edukacji, życiu młodych ludzi.

Podmiot liryczny zastanawia się czy pan od przyrody jest "tam na górze" czy "na dole" .

Na górze snuje obraz nauczyciela chodzącego
w szarach pończochach po długich promieniach, z siatką w dłoni i zieloną skrzynią "dyndającą" z tyłu.

Na "dole" natomiast widzi go jako żuka, który chodzi po leśnej ścieżce
i którego on chętnie przeniósł by kawałek :

"dzień dobry panie profesorze
pozwoli pan że panu pomogę"

Wreszcie podmiot liryczny spogląda na odchodzącego profesora-żuka i widzi jak ten znika, ginie, na końcu korytarza liści.

Z jednej strony hołd dla świetnego nauczyciela przyrody, który wpoił podmiotowi lirycznmu szacunek i miłość do przyrody, zaciekawiał
i inspirował.

Z drugiej potraktowanie jego śmierci na wojnie jako tylko "przejścia"
w inny stan życia, "może w niebie, a może jako żuk na ziemi".

Brak opisów okrucieństw wojny i dokładnej przyczyny śmierci profesora.

Zabiły go na wojnie "łobuzy".

Opis taki łagodzi sprawę śmierci, która pewnie była
morderstwem i mało humanitarnym, ale tego nie wiemy.

Podmiot liryczny tęskni za starymi czasami, za cudownym profesorem, za beztroską hodowania kasztana w wodzie, za głupotami,
które umilały mu życie jak był młodszy.

I jawnie o tym mówi, tęskni i wspomina z radością.