Odpowiedzi

2010-04-14T15:21:22+02:00
Dawno temu, gdy miałem 5 lat mój dziadek opowiedział mi historię o dobrym duchu, który uratował miasto Sandomierz przed wielką bitką z Tatarami. Postanowiłam więc pojechać do tego miasta. Na początku szukania tego ducha, wszyscy się ze mnie wyśmiewali, a później odpowiadali, że nic o nim nie wiedzą. W końcu dotarłam do starszej pani, która opowiedziała mi, że istnieje taki duch w tym mieście i można do niego dotrzeć podziemiami miasta w pełnię księżyca. Wiedziałem, gdzie są podziemia miasta, ale pełnia księżyca dopiero minęła. Więc miałem cały miesiąc na zwiedzanie tego pięknego miasta.
Wreszcie nadszedł ten dzień. Po długiej i ciężkiej wędrówce dotarłam na miejsce, a tam nikogo nie było! Siedzę sobie tam jedną godzinę, drugą godzinę i nic. Więc z przykrością postanowiłem wyjść. Jednak tuż za rogiem ujrzałem jak chodziła sobie jakaś kobieta. Więc zapytałem:
- Co tu pani robi?
- Spaceruję – odpowiedziała.
- A kim pani jest? – zapytałem.
- Jestem duchem! – odrzekła.
- Który uratował to miasto? – spytałem.
- Tak – odpowiedziała.
- A czy mogłaby pani opowiedzieć mi tą historię? – zapytałem.
- Oczywiście – odparła – Więc było to tak. W walce z Tatarami zginął mój ojciec i mąż. Więc postanowiłam się zemścić na najeźdźcach. Podczas oblężenia podziemiami dostałam się do obozu wroga. Opowiedziałam chanowi, że chce się zemścić ...
- A kto to jest chan? – wtrąciłem.
- To był ich przywódca – odpowiedziała.
- Więc poprowadziłam Tatarów podziemiami do miasta. – opowiadała. – Z obrońcami uzgodniłam, że jak tylko ostatni Tatar wejdzie do lochu, zasypią kamieniami wyjście z niego. Więc tak długo spacerowałam w podziemiach, że Tatarzy zorientowali się, że to podstęp i zamordowali mnie. Lecz sami nie mogli wydostać się na zewnątrz, gdyż nie było wyjścia. W ten sposób uratowałam to miasto. Do dzisiaj spaceruję sobie w podziemiach.
Widocznie miałem wielkie szczęście, że spotkałem tego ducha.