Odpowiedzi

2010-04-14T19:38:49+02:00
Parodia hymnu do Boga Jana Kochanowksiego.
Mój przekład: hymn do nauczcyiela.

Czego chcesz od nas, nauczycielu, za Twe hojne pały?
Czego za twe uwagi, którym nie masz miary?
Wzrok Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I na oknie, I za biurkiem, w szafie, na drzewie.

Uwielbienia też wiem, nie pragniesz, bo i tak jest Twoje,
Jak również dziennik, przerażenie oraz księgi zwoje.
Marnym Cię tedy testem obrzucamy,
Bo nam tak kazałeś, więc Ci wszystko damy.

Tyś kartkówki nie zapowiedział, tyś nas tym dobił,
Czego nasz ojciec z pewnością by nie zrobił.
Tyś nas przeszył na wylot swoim wzrokiem
I na naszych oczach stałeś się smokiem.

Za twoim rozkazaniem w rzędzie klasa stoi,
A poruszyć palce panicznie się boi.
Uczniowie straszliwą depresję przez Ciebie mają.
Wszyscy, bez wyjątku, swoją karę znają.

Tobie k'woli rozliczne kartki dyżurny rozdaje.
Tobie k'woli piszemy test, aż się serce kraje.
Kawę i wino za biurkiem sobie popijasz
I z radością nas do odpowiedzi wyzywasz.

Z Twej łaski czasem szóstka jakaś spadnie.
Oczywiście, jeśli ktoś poprosi ładnie.
Z Twoich rąk otrzymam monety na bułkę,
Którą wziąć mam dla Ciebie, zamiast wziąć przeciwbólową pigułkę.

Nie bądź na wieki taki, panie profesorze,
Bo w przeciwnym razie wylądujemy w leśnym borze!
Nie dręcz nas już tyle, to będzie ratunek.
Może wtedy zmieni się nasz do szkoły stosunek?

4 5 4