Odpowiedzi

2010-04-15T14:57:22+02:00
W królestwie tym żyła naprawdę okrutna królowa. Zsyłała na swoje ludy upały nie do wytrzymania, suszę, krew i mękę. Lud nie śmiał nawet pomyśleć o niej źle, wiedział, że skarze go na szafot, w najlepszym wypadku wpędzi na wieki wieków do lochów, gdzie zemrze z głodu, pragnienia i zimna. Toteż naprawdę zmniejszyła się do owego dnia liczba poddanych.
- Przynieście mi tu natychmiast jakiegoś młodzieńca.
Służba wróciła po chwili z dziewięcioletnim Maciejem.
- Chłopcze - zaczęła królowa.
- Nazywam się Maciej. - powiedział.
- Jak śmiesz! - usłyszał Maciej z ust królowej. - Jak śmiesz przerywać swej królowej!
Służba wtrąciła Macieja do lochu. Królowa naturalnie uczestniczyła w tym.
- Nie myśl też sobie, że będziesz tu siedział sam. Nie będziesz mógł się wydostać. Przykujemy ci do ściany łańcuchem ręce i nogi. Codziennie jednak ja będę cię odwiedzać, by sprawdzić, czy nie próbujesz się przypadkiem wymknąć. Będę cię też karmić i poić. Zobaczymy, ile wytrzymasz bez możliwości poruszania się.
Maciej nic nie powiedział. Spuścił tylko głowę.
Królowa dokładnie przez trzy miesiące przychodziła do chłopca. Przynosiła mu wodę i chleb z masłem. Maciej nie ugiął się. Nie odezwał się do niej ani razu. Po dwóch miesiącach u królowej narodziło się uczucie żalu i współczucia. Nie wiedziała jednak, co to jest. Tak przejęła się swoim losem, że przez tydzień nie karmiła i nie dawała wody chłopcu. Po tygodniu przyszła tam z większą porcją. To, co zobaczyła, było straszne. Chłopiec nie żył, był wychudzony, miał półotwarte zakrwawione oczy, pożółkłą skórę. W królowej zebrał się smutek i rozpłakała się. Nie wiedziała, dlaczego z jej oczy płyną łzy, nie wiedziała, co to jest. W rzeczywistości pokochała chłopca. Ogłosiła w kraju miesięczną żałobę. Od tego czasu była dla poddanych miła i pomocna jak mama. Jednak ta mama uśmierciła dziecko. Nigdy sobie tego nie wybaczyła. W wieku czterdziestu lat kazała się przykuć łańcuchami w lochu. Zmarła z głodu, pragnienia i smutku.
1 5 1