Odpowiedzi

2010-04-15T15:14:44+02:00
Oglądając „Zemstę”, zapomniałam, że żyję w XXI wieku. Zimowy krajobraz zamku w Ogrodzieńcu idealnie pasował do tej komedii. Reżyser wiernie trzyma się dzieła Fredry – nie wprowadza fikcyjnych scen, dialogów czy postaci.
Ale czy film, aby zyskać miano „dobrego” musi charakteryzować się wartką akcją i nowoczesnymi efektami specjalnymi? Otóż nie. „Zemsta” opowiada o sporze dwóch sąsiadów, którzy są jak ogień i woda. Mieszkają w tym samym zamku i oddziela ich jedynie od siebie mur. Obydwaj kłócą się niemalże nieustannie, lecz wiadomo kłótnia musi się kiedyś skończyć..........
Przedstawienie nawet najciekawszej treści nie byłoby możliwe bez „utalentowanych” aktorów. Kiedy słuchałam w telewizji różnych recenzji na temat tejże komedii w szczególności chwalono dobrą obsadę. I rzeczywiście. Grali znani aktorzy, ale jedni lepiej drudzy gorzej. Perfekcyjnie spisał się Roman Polański jako Papkin. Odtwarzanie tej postaci wymagało od aktora przede wszystkim talentu. Jednak nie o Polańskim chciałam pisać. Wielkie wrażenie zrobili na mnie dwaj aktorzy- Janusz Gajos i Andrzej Seweryn. Pierwszy, grający Cześnika, potrafił wcielić się w „swojego” bohatera całym sercem, drugi zaś kreujący rolę Rejenta zasługuje na uznanie. Na pewno pozostanie on w pamięci widzów.... Dobrze z odtworzeniem swojej roli poradził sobie Rafał Królikowski jako Wacław. Niestety, nie podobała mi się gra Agaty Buzek i Katarzyny Figury. Denerwowała mnie zbyt wyeksponowana Kasia Figura i sposób, w jaki mówiła. Osobiście nie lubię tej aktorki. Natomiast Agata Buzek znalazła się chyba w tym filmie przez pomyłkę. Gra jej „odrzucała” mnie brakiem profesjonalizmu i sztucznością, nie wspomnę już o tym, że natura nie obdarzyła ją wyjątkową urodą..... Ostatnią z szerzej opisywanych tu aktorów jest Daniel Olbrychski grający rolę Dyndalskiego. Nie zaskoczył mnie właściwie niczym....
W filmie nie odbyło się jednak bez „wpadek”. Niestety, nie udało się twórcom uniknąć kilku błędów, z których jeden jest naprawdę irytujący. Tradycją już jest, iż w większości polskich filmów dźwięk jest tak nagrany, że widzowie mają problemy ze zrozumieniem wypowiadanych przez bohaterów kwestii. "Zemsta" nie jest w tym przypadku wyjątkiem. Jest w filmie kilka scen, kiedy słowa zlewają się w bełkot, a widzowie zaczynają pytać sąsiadów "co on powiedział?". Jest to niedopuszczalne, szczególnie w filmie, którego komizm w dużej mierze opiera się na dialogach. Szkoda, że twórcy nie popracowali dłużej nad dźwiękiem.
Jednak Paweł Edelman zachwycił mnie świetnie wykonanymi zdjęciami. W „Zemście: bardzo zadziwiła mnie scenografia. Tadeusz Kosarewicz i Magdalena Dipont wykonali „kawał” dobrej roboty. Nigdy bym nie przypuszczała, że nagrywano to latem, skoro śnieg wyglądał tak wiarygodnie. Bardzo ważnym elementem w filmie były kostiumy, projektowane przez Krystynę Zachwatowicz-Wajde i Magdalenę Biedrzycką.