Odpowiedzi

2010-04-16T15:28:59+02:00
SCENA 3

Romeo przychodzi do Julii, puka, Julia otwiera drzwi. Romeo wyjmuje zza pleców pęk czerwonych, sztucznych róż

Julia: Nowe?

Romeo: Nie, wyprane w Kwiatolu.

Julia: Och, Romeo, jak mogłeś! Czy ty mnie w ogóle kochasz?

Romeo: To ty jeszcze pytasz? Przecież co roku przynoszę ci róże!

Julia: Miłość nie na tym polega!!!

Romeo: A na czym?

Julia: Nie zniosę tego dłużej!

Romeo: Czego?

Julia: No nie, przegiąłeś!!



wzburzona Julia odchodzi kilka kroków i spotyka jakiegoś „faceta”, który wręcza jej czerwoną różę



”Facet”: To dla ciebie, ślicznotko!

Julia: Prawdziwa?

„Facet”: Ależ oczywiście!

Romeo: wtrąca ironicznie tere - fere

„Facet”: Mówisz tak z zazdrości, bo nie wpadłeś na to, że można kupić prawdziwą

różę, a nie jakiś tam stary, zużyty bukiet!

Romeo: To nie moja wina, że byłem spłukany!

„Facet”: Trzeba było wziąć pożyczkę w Prezydencie, w 48 godzin, bez żyrantów. To

wydatek, który się opłaca, bo możesz kupić to, co najlepsze!



Julia wącha „faceta” i mówi z zachwytem...



Julia: Pakler ... po tym poznasz prawdziwego mężczyznę.



Julia bierze „faceta” pod rękę, odchodzą razem, a Romeo zostaje sam.



Narrator:

„ Widzimy miejsce strasznego nieszczęścia,

Lecz w jaki sposób doszło tu do niego,

Tego nie można pojąć bez objaśnień.”

/Akt V, scena 3/

Romeo: Czym ja na to zasłużyłem?

Do kochanej zadzwoniłem.

Róże nawet jej wyprałem,

Prawie zeta zmarnowałem,

I nic na tym nie zyskałem

Teraz nie mam z kim pogadać,

A sam z sobą - to żenada!



Narrator: Morał z tego płynie taki:

Gdyby Romeo pamiętał o tym, że miłość należy okazywać przez cały rok, a

nie tylko przypominać sobie o niej w Walentynki, to na pewno miały z kim

rozmawiać !