Ułożę opowiadanie z związkami frazeologicznymi:

łabędzi śpiew, chwytać wiatr w żagle,
syzyfowe prace, bezdomnemu wiatr w oczy,
zamknąć buzie na kłódkę, śnic o niebieskich migdałach,
mieć głowę na karku, nosić koszule w zębach,
walić prosto z mostu, upiec dwie pieczenia przy jednym ogniu.

Trzeba wykorzystać wszystkie związki frazeologiczne ;)
Proszę o b. szybkie odp ;)

3

Odpowiedzi

2010-04-15T19:37:44+02:00
Moja siostra ma łabędzi śpiew , rano wstając chwytam wiatr w żagle . , matematyka to dla mnie syzyfowe prace , dziewczyna powiedziała: bezdomnemu wiatr w oczy , kiedy mamma na mnie spojrzała , zamknęłam buzię na kłódkę , na lekcji relegi śnie o niebieskich migdałach, mój tata ma głowę na karku , moja siostra nosi koszulę w zębach , ja lubię walić prosto z mostu , nie babcia nie wiedząc co ma zrobić, upiekła 2 pieczenie przy jednym ogniu
1 5 1
2010-04-15T19:42:04+02:00
Pewnego razu młoda dziewczyna spacerowała po lesie. Nagle usłyszała piękny dzwięk przypominający łabędzi śpiew.,, Bezdomnemu wiatr w oczy'' pomyślała.Dzień wcześniej przegrała konkurs muzyczny.Uznała swój wysiłek włożony za przygotowania do konkursu za syzyfowe prace.Jednak miała głowę na karku i nie poddawała się.Ćwiczyła dalej.Trzeba chwytać wiatr w żagle i nie patrzeć na przeciwności losu.Nagle z głębi lasu wyszedł nieznany mężczyzna.Zamknij buzię na kłudkę!-krzyknął. Odczep się człowieku-walnęła prosto z mostu.Zaczła uciekać.Mężczyzna dogonił ją i złapał. Dziewczyna pomyślała że ten facet śnił chyba o niebieskich migdałach jeżeli myślał że ona da mu się złapać. Kopnęła go w noće i uderzyła w nos. Mężczyzna uciekł. Dziewczyna upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu-pokonała napastnika i miała z tego ogromną satysfakcję.

mam nadzieję że pomogłam. nie użyłam jednego bo nie wiem co on oznacza ;)
1 5 1
Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-15T19:43:47+02:00
Młody chłopak, idąc spokojnie przez niewielki park, a raczej skwerek na uboczu osiedla dostrzegł piękną dziewczynę, stojącą na pobliskim przystanku. Nie czekając, chwycił wiatr w żagle i biegiem próbował przemknąć przez chmarę przechodniów. Wydawało mu się, że ją zna. Niestety, przeprawa była niczym syzyfowa praca, trudna i daremna. Jednak Marek, bo tak się nazywał, zachował głowę na karku i ominął ich, przemierzając trawnik. Wiedział, że upiecze przez to dwie pieczenie na jednym ogniu. Spotka swoją domniemaną starą znajomą i będzie już bliżej domu. Kiedy dobiegł na przystanek, rozpoznał ją.
- Natalia! - krzyknął, ale ona położyła palec na ustach, każąc mu zamknąć buzię na kłódkę. Rozmawiała przez telefon. Stał i przyglądał się. Znał ją jeszcze z czasów, gdy nosił koszulę w zębach. Kiedy skończyła, prosto z mostu walnął, że dobrze ją znowu spotkać. Ona jednak tylko wzruszyła ramionami. Pocałowała go w policzek i mruknęła coś pod nosem. Podjechał autobus i wsiadła do niego, machając na pożegnanie, co wyglądało niczym łabędzi śpiew. Westchnął, myśląc, że bezdomnemu to zawsze wiatr w oczy i ruszył przed siebie, myśląc o niebieskich migdałkach.


są wszystkie ;) pozdrawiam ;*
2 5 2