Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-04-15T19:47:34+02:00
Kruchtę naszej świątyni ozdobiła jeszcze jedna tablica. Głosi ona pamięć i oddaje cześć rodakom z naszej parafii zamordowanym w ZSRR. Jej intencje akcentuje krótkie motto "Pamięć nie dała się zgładzić".

Tablica powstała z inicjatywy prezesów Związku Piłsudczyków - oddział w Gąbinie i Towarzystwa Miłośników Ziemi Gąbińskiej, Zdzisława Nowakowskiego i Zbigniewa Łukaszewskiego.

W 1999 roku córka więźnia obozu hitlerowskiego Kwieta Kurkowska Bondarecka ufundowała tablicę poświęconą rodakom z naszej parafii, którzy ponieśli śmierć w koncentracyjnych obozach niemieckich; w roku 2000 rodziny ofiar terroru hitlerowskiego i sowieckiego ufundowały ku ich czci tablicę z białego marmuru.
Upamiętnieni ludzie byli tymi, którzy ofiarnie służyli Polsce, społeczeństwu i bliźnim, a kiedy wezwała ich wojna, poszli bronić niepodległości. Mogą być oni dla nas, a zwłaszcza młodych pokoleń, przykładem patriotyzmu i szlachetnych postaw. Poświadczyli je najwyższą ceną jaką było oddanie życia. Podzielili los kilkudziesięciu naszych rodaków zamordowanych w latach 1939-40 i późniejszych przez okrutny stalinowski reźim.
Tablica (...) nie sluży w żadnym wypadku wzniecaniu nienawiści do narodu rosyjskiego, lecz przypomnieniu okrutnego losu i niezasłużonej śmierci Polaków na terenach byłego ZSRR, zwłaszcza w Katyniu, Miednoje i Charkowie. O takich ludziach powiedział już przed wiekami wielki teolog i myśliciel św. Grzegorz z Nazjansu "Godzi się, by wspominali i czcili ich wszyscy, bo za prawa i zwyczaje ojczyste walczyli niezłomnie i wytrwale". Słowa te są zawsze aktualne.
Wszyscy polscy oficerowie zostali zabici przez rozpaloną do białości nienawiść klasową, którą żywił sowiecki system komunistyczny do polskich dowódców oraz inteligencji. Badając życie i działalność zamordowanych w łagrach trzeba stwierdzić że był to najpiękniejszy kwiat naszego narodu ludzie bardzo potrzebni w odradzającym, się wojsku polskim i w dźwigającej się ze zniszczeń wojennych ojczyźnie. Musieli zginąć, najczęściej od morderczej kuli w tył głowy, za to tylko, że byli prawdziwymi Polakami.

Niechże wspomnę, choć krótko ludzi, którzy żyli i pracowali w Gąbinie oraz w bliskiej jego okolicy, których spotkał ten tragiczny los.

* Leon Dawidczyk - podporucznik rezerwy, dzierżawca apteki w naszym mieście, mgr farmacji. Służył ofiarnie szczególnie ciężko chorym, przygotowując dla nich szybko niezbędne mikstury i krople. Żywo też angażował się w działalność społeczno-patriotyczną w POW i Związku Rezerwistów.
* Tadeusz Jankowski - gąbiniak z dziada pradziada, syn Wacława i Walentyny, pochodził z patriotycznej, znanej w naszym środowisku rodziny. Ukończył płocką Małachowiankę i szkołę artylerii w Toruniu. Lubił uprawiać kolarstwo, strzelectwo i łyżwiarstwo. Podczas działań wojennych znalazł się na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Wzięty do niewoli przez wojska sowieckie, został zamordowany w lasku katyńskim wiosną 1940 roku.
* Jan Orłowski - pochodził z Gąbina, z rodziny rolniczej. Po ukończeniu studiów wyższych na Uniwersytecie Warszawskim został profesorem języka polskiego w szkołach średnich, a potem dyrektorem Gimnazjum im. H.Sienkiewicza w Białymstoku. Zmobilizowany we wrześniu 1939 r., po wkroczeniu wojsk sowieckich został aresztowany i podzielił los innych ofiar stalinizmu. Zamordowany został 28.04.1940 r.
* Zygmunt Wołowski - właściciel majątku Staw, mjr dyplomowany, mąż łączniczki AK podczas okupacji, a po wojnie profesorki gimnazjum i liceum w Gąbinie Natalii z Zakrzewskich Wołowskiej - znalazł się w pamiętnym wrześniu na wschodzie Polski. Internowany do Starobielska, poniósł tam śmierć.

Tym ludziom, jak już wspominaliśmy, rodziny zamordowanych w obozach hitlerowskich i sowieckich łagrach, ufundowały tablicę pamięci. Ksiądz Proboszcz kanonik Jerzy Drozdowski przekazał garść ziemi katyńskiej, którą umieszczono przy tablicy w specjalnej puszce.
Uroczystość odbyla się 3 maja 2000 roku. Rozpoczęła ją msza święta w intencji zamordowanych w Katyniu, Miednoje i Charkowie, po której więzień Starobielska Edward Lendzion z Andrzejem Wołowskim i jego siostrą Hanną odsłonili tablicę. Ksiądz kanonik odmówiwszy modlitwę za zmarłych, poświęcił ją. Potem zebrani zwiedzili wystawę okolicznościowa. "Katyń - polska Golgota Wschodu". Uroczystość zakończyło spotkanie rodzin pomordowanych oficerów z Burmistrzem Krzysztofem Jadczakiem.
Należy jeszcze raz przypomnieć, że takie tablice, jak nasza są już w wielu polskich kościołach. Nie pobudzają one rodaków do zemsty i nienawiści do Rosjan, lecz podtrzymują pamięć o męczennikach narodowych, pokazują dosadnie, do czego prowadzi fanatyzm klasowy i narodowy nie liczący się z elementarnymi zasadami sięgającego starożytności rzymskiego prawa. Niechże i nasza tablica będzie pamiątką dla nas i przyszłych pokoleń.

Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-15T20:01:38+02:00
Pamięć. Wiele zapytanych osób z czym się kojarzy to słowo odpowiedziało, że ze zmarłymi. Najlepszym przykładem jest zbrodnia katyńska.
Siedemdziesiąt lat temu Józef Stalin wydał rozkaz rozstrzelania polskich oficerów, generałów. Rodziny nie zapomniały o swoich bliskich, czekali na listy jaką kol wiek wiadomość od nich że żyją. Nadzieja ta wygasła gdy ogłoszone, że odkryto masowe groby zamordowanych polskich oficerów. Tego nie da się zapomnieć.
Ci którzy lecieli 10 kwietnia aby oddać hołd ofiarom katyńskiego mordu sami polegli w katastrofie lotniczej. Teraz wszyscy pamiętamy i o zbrodni sprzed 70 lat i o tej sprzed kilku dni.
Pamiętamy o każdym kto był dla nas kimś bliskim, ważnym. Pamiętamy o tych którzy zamarli kilka set lat temu. Pamiętamy bo wiem jak dużo zrobili dla Polski po to abyśmy mogli w niej wolno żyć. Oddali swoje życie.
Trzeba teraz pamiętać o kimś aby potem ktoś mógł pamiętać nas.