Odpowiedzi

2009-11-05T15:59:34+01:00
Na początku notki postawiłam znicze...
Nie bez powodu.
Wczoraj- Zaduszki. Byłam
przedwczoraj wieczorem na cmentarzu z rodzicami.
I wiecie co? Chcę o tym opowiedzieć.
***
Wysiedliśmy z samochodu... Z daleka cmentarz wyglądał,
jakby był oświetlony małymi latarniami...
W powietrzu unosił się zapach chryzantem i wosku.
Było tam bardzo tłoczno. Wielu ludzi przyszło
"odwiedzić" rodzinę.
W mieście, w którym mieszkam nie mam
nikogo z rodziny (zmarłego).
Postanowiłam zapalić znicze na grobach opuszczonych,
o których wszyscy zapomnieli. Takie małe światło
nadziei. Najpierw poszłam do znajomych rodziców.
Gdy mieliśmy już wracać, poszłam na groby dzieci.
Małych dzieci. Kiedyś nie docierało do mnie,
że w każdym z nich "leżą" ludzie.
Były to dla mnie zwykłe pomniki.
Jednak dziś... Coś we mnie jakby pękło...
Jak nigdy.
Zaczęłam się zastanawiać, co się stanie ze mną.
Co by się stało, gdybym jednym z nich była ja?
Czytałam po kolei nazwiska i imiona dzieci.
Były nawet takie, że zmarły w tym samym dniu,
co się urodziły. Takie rzeczy się zdarzają.
Przez głowę przeszła mi myśl o tym,
że ja też kiedyś umrę.
I chciałabym by ktoś o mnie wtedy pamiętał.
Przychodził co jakiś czas posprzątać nagrobek,
zapalić znicz, wymienić kwiatki...
Pomodlić się czasem...
Dlatego dla mnie ogromne znaczenie ma postawienie
jednego znicza, jednej "głupiej" świeczki...
Dla mnie to znak pamięci, pamięci o tym drugim człowieku,
który pożegnał się już z tym światem.
Przykro mi się zrobiło, gdy przechodząc
w mroku zobaczyłam groby, na których nie paliło
się nic... Postawiłam więc na jednym z nich znicz.
Chciałabym to zrobić na wszystkich,
ale nie miałam aż tyle "świeczek".
Zapaliłam jedną symbolicznie w zbiorowym miejscu.
Wczoraj natomiast byłam na grobach bliskich,
daleko od miasta w którym mieszkam.
Wracając wieczorem obserwowałam
cmentarze- duże i małe.
Całe pięknie mieniły się blaskiem płomieni
zapalonych lampek.
Pomyślałam wtedy, że to miasto,
takie małe miasteczko, w którym świecą się latarnie,
a domem ludzi są gromy. I tak jest.
To miejsce w które przychodzimy pamiętając
o naszych bliskich, z którymi już nie możemy być,
do których już nigdy się przytulimy,
nie porozmawiamy...
12 3 12
2009-11-05T16:14:18+01:00
"Listopadowy wieczór w blasku zniczy"
Dnia 1 lisopada, wieczorem wybrałem/am się na cmenarz, by odwiedzić zwoich znajomych i bliskich mi zmarłych. Poszedłem tam z mamą, tatą, babcią i młodszym bratem. Gdy tylko weszliśmy na "plac zmarłych" byliśmy wszyscy zachwyceni. Choć było już ciemno, światełka zniczy tak pięknie i mocno świeciły, że rozświetlały cały cmentarz. Jeszcze kilka osów tak jak my odwiedzali groby. Z tym wielkim zachwyceniem poszlismy do grobu zmarłego naszego dziadka. Według mnie był to chyba najpiękniejszy grób w tej okolicy. Znicze były poustawiane na calutkim grobie i tak mocno świeciły, że na nasz grób wszyscy zwracali uwagę. Wnioskuję wiec, że dziadek był wspaniałym kolegą dla wszystkich, ponieważ aż tyle osób przyszło zapalić "świeczkę". Na dodatek obok grobu stała piękna, pomarańczowa, strasznie śmieszna, mocno świecąca dynia. widać że mojemu bratu się spodobała bo ciągle przy niej stał i przyglądał się niej, bo chyba nigdy nie widział tak pięknej rzeczy. Nagle zerwał się silny wiatr i zaczął padać deszcz. I musieliśmy wracać szybko do samochodu. Dzień którzy spędziłem nie podobał mi się do końca, ponieważ zepsuła się pogoda, gdyby nie ona byłby to chyba najwspanialszy dzień w moim życiu.

Chyba dobrze jak czegoś brakuje - pisz prywatnie
10 4 10