Odpowiedzi

2009-04-28T17:21:15+02:00
Prawa człowieka są zachodnią koncepcją i na próżno doszukiwać się jej odpowiedników w tradycyjnych kulturach Wschodu czy Południa. Podobnie indywidualizm jest wynalazkiem Zachodu, gdyż tutaj ludzie od jakiegoś czasu żyją - bo mogą przeżyć - względnie odizolowani od innych. Gdzie indziej człowiek jest z konieczności ściślej związany z innymi ludźmi, a jaźń osobowa jest rozmyta w zbiorowości, z której jednostka czerpie główne elementy tożsamości.

Inne kultury mają też odmienne niż Zachód sposoby ochrony indywidualnej godności. O ile dla ludzi Zachodu własna godność jest głównym celem i uzasadnieniem praw człowieka, to dla ludzi Wschodu godności służy poczucie długu, z jakim każdy człowiek przychodzi na świat, a dla wyznawców Proroka - sieć obowiązków nałożonych przez Niego nie tylko na poddanych, lecz również na władców. Nikt jednak nigdzie nie twierdził, że środkiem ochrony ludzkiej godności mogą być tortury, trzymanie ludzi w więzieniach bez sądu, brak gwarancji bezstronnego procesu czy inne rażące naruszenia praw człowieka.

Słowem, uniwersalność praw człowieka nie oznacza, że cały świat powinien podporządkować się wzorcom kultury zachodniej. Oznacza ona tylko tyle, że istnieje pewne minimum praw, których państwa nigdzie na świecie nie powinny łamać. Określenie tego minimum powinno być przedmiotem debaty. Ale taka debata nie może stanowić usprawiedliwienia dla masowego łamania praw przez państwo i ludzi sprawujących władzę w imię rzekomych odmienności kulturowych.

Zastanawiając się nad uniwersalnością praw człowieka, warto również zdawać sobie sprawę z dwojakiego rodzaju dla nich zagrożeń. Jedne wypływają z działania samych władców oraz pozostających na ich usługach służb, nadużywających instrumentów przymusu. Drugi rodzaj naruszeń praw wypływa z tradycyjnych zwyczajów oraz z niektórych norm religijnych. Mają one zazwyczaj sporą dozę społecznej aprobaty, a wrogość budzą nie tyle ci, którzy dopuszczają się takich naruszeń, lecz obrońcy praw człowieka, którzy chcieliby je wyeliminować jednym pociągnięciem pióra światłego ustawodawcy albo nawet siłą.

W przypadku tego rodzaju naruszeń warto zachować ostrożność. Przywoływanie praw człowieka w walce z tradycją powinno być środkiem ostatecznym, gdy tradycja jest rzeczywiście okrutna, zagraża życiu jednostek i budzi wątpliwości wśród przynajmniej części zainteresowanych. W innych przypadkach głównymi środkami działania powinny być edukacja, tworzenie warunków sprzyjających przyjmowaniu przez inne kultury ogólnoświatowych standardów oraz pomoc dla tych ofiar nadużyć, które chciałyby z niej skorzystać. Nawet najbardziej konserwatywnych obyczajów nie można zmienić dekretem, siłą czy sankcjami. Tymi środkami można przeciwstawiać się natomiast nadużyciom władzy i naruszeniom praw przez państwo, które zazwyczaj nie mają szerokiego poparcia społecznego.
Czy tylko przeciw państwu?

Oczywiste jest, że prawa człowieka mają zastosowanie w tej sferze, dla której prawa jednostki zostały wymyślone dawno temu, czyli ochrony jednostek przed arbitralnym stosowaniem władzy państwowej. Istotą władzy jest to, że sprawujący ją mogą używać przymusu, a jednostka jest poddana władzy w sposób trwały i nie może na własne życzenie wypisać się ze stosunku podległości. Władza dzierży miecz, toteż jednostka zostaje wyposażona w tarczę, która ma ją uchronić przed nadużyciem miecza.

Zwolennicy tak zwanego horyzontalnego stosowania praw twierdzą, że mogą one być stosowane nie tylko w relacji jednostka - państwo, ale również w stosunkach między ludźmi. Sceptycy uważają, że zaburzyłoby to naturę stosunków międzyludzkich, w których ludzie nie powinni zwracać się wobec siebie tarczami, tym bardziej że nie jest to potrzebne. Wszak państwo chroni obywateli przed naruszeniami ich praw ze strony innych ludzi, kryminalizując odpowiednie czyny i ścigając tych, którzy się ich dopuszczają. Np. naruszenie prywatności przez osobę fizyczną jest przestępstwem, podczas gdy przed naruszeniem tajemnicy korespondencji przez organy państwa muszą mnie chronić prawa człowieka.

Więzi między ludźmi powinny opierać się na zaufaniu oraz poczuciu obowiązku i odpowiedzialności, a nie na prawach i roszczeniach. Jeden z najwybitniejszych współczesnych filozofów prawa, Joel Feinberg, zwrócił uwagę na to, że takie czysto ludzkie uczucia jak miłość, przyjaźń, wybaczenie, miłosierdzie i altruizm polegają właśnie na dobrowolnym wyrzeczeniu się praw i nie dochodzeniu ich w stosunkach z wybranymi przez nas ludźmi. Wielu konserwatywnych myślicieli społecznych uważa z kolei, że prawdziwe ludzkie cechy najlepiej rozwijają się w naturalnych grupach społecznych, takich jak rodzina, lokalny Kościół, niewielka społeczność, w których więzi oparte są na wzajemnej trosce i poczuciu obowiązków, a nie rozsadzających taką społeczność roszczeniach indywidualnych, skierowanych przeciw innym ludziom i całej społeczności.

Czasem jednak miłość bywa zdradzana, przyjaźń nadużyta, zobowiązania zerwane, a miłosierdzie wykorzystane. Czasem rodzina oparta jest na przemocy, Kościoły, duchowni lub sekty religijne niekiedy nadużywają zaufania wiernych, a lokalne elity wykorzystują współmieszkańców. Jeremy Waldron twierdzi, że w takich przypadkach prawa mogą i powinny stanowić klapę bezpieczeństwa, środek, do którego mogą odwołać się pokrzywdzeni, gdy zawiedzie zaufanie, miłość i przyjaźń.

Istnieją też takie relacje międzyludzkie, które do złudzenia przypominają układ stosunków między państwem a jednostką: stosunku takiego nie można dobrowolnie rozwiązać, a jedna strona ma przewagę i możliwość trwałego stosowania przymusu wobec drugiej. Dziecko w rodzinie i w szkole. Kobieta wszędzie tam, gdzie jest podporządkowana ekonomicznie i fizycznie mężczyźnie. Chory w szpitalu, zwłaszcza na oddziale psychiatrycznym. (Ale w przypadku państwowej szkoły, przedszkola, szpitala, podobnie jak w wojsku, w więzieniu i w innych zamkniętych instytucjach prawa człowieka powinny być stosowane bezpośrednio.) We wszystkich takich przypadkach analogia z państwem jest tak oczywista, że chyba warto rozciągnąć stosowanie praw człowieka także na nie, gdyż bez tarczy słabsza strona nie może mieć poczucia bezpieczeństwa i nie może obronić swojej godności. A przecież ochrona godności jest powszechnie uznawanym uzasadnieniem praw człowieka, bodaj jedynym, co do którego zgadzają się zwolennicy wielu odmiennych filozofii praw. Oznacza to, że człowiek nie powinien być traktowany przez innego jako narzędzie. Po to, by nie stać się narzędziem w rękach innych, człowiek musi posiadać minimalne poczucie bezpieczeństwa.
Prawa a potrzeby

Nośność hasła "prawa człowieka" w ostatnich dziesięcioleciach spowodowała, że właśnie w kategoriach praw zaczęto formułować wszelkie dążenia do lepszego życia. Z prawami utożsamia się często także wszelkie ludzkie potrzeby. Prawa człowieka służą przede wszystkim zaspokojeniu potrzeby bezpieczeństwa. Warto o tym pamiętać, bo w rezultacie awansu pojęcia praw wielu ludzi zaczęło stawiać znak równania między prawami i wszelkimi potrzebami ludzkimi.

Doprowadziło to do inflacji samego pojęcia praw człowieka oraz do rosnącego sceptycyzmu wobec praw. Jeśli wszystko jest prawem człowieka, to co nim nie jest? Jak wybierać między różnymi potrzebami, bo przecież wszystkich potrzeb wszystkich ludzi nie sposób pogodzić?

Tymczasem prawa człowieka nie obejmują wszystkich potrzeb, a jedynie elementarne potrzeby związane z bezpieczeństwem. Z bezpieczeństwem fizycznym, któremu może zagrażać władza, dysponująca środkami przymusu. Z bezpiecznym poruszaniem się w sferze wolnej od ingerencji władzy. Z bezpieczeństwem, jakiego pozbawiony jest człowiek wyłączony z udziału w podejmowaniu decyzji, które go dotyczą. I wreszcie z podstawowym bezpieczeństwem życiowym, którego nie ma człowiek pozbawiony środków do życia i dachu nad głową. Prawa człowieka nie obejmują natomiast potrzeb związanych z dobrobytem, z równością, statusem urodzenia i warunków życiowych, z bogactwem życia i wrażeń w życiu, z nawiązywaniem i utrzymywaniem więzi z innymi ludźmi, z poszukiwaniem sensu życia.

Te potrzeby człowiek zaspokaja sam albo w rodzinie czy w gronie przyjaciół. Wiele potrzeb zaspokajamy w zbiorowości, ale nie za pomocą praw, lecz wzajemnej wymiany świadczeń na rynku lub wypełnieniem zwyczajowych bądź prawnych obowiązków. Nawet w zbiorowości zorganizowanej w państwo większość potrzeb nie jest zaspokajana poprzez dochodzenie praw, lecz na drodze procesu politycznego. Jest to szczególnie ważne w demokracji. O ile bowiem łatwo żądać wiele od autokraty, który zdaje się mieć wszystkiego w bród, to w demokracji żądania wysuwane wobec zbiorowości są żądaniami kierowanymi pod adresem wszystkich, a więc i samego siebie. Toteż w demokracji właściwym mechanizmem weryfikacji takich żądań jest wybór celów publicznych, a nie dochodzenie praw.
1 5 1