Odpowiedzi

2009-11-06T17:30:42+01:00
Wakacje spędziłam w wielu ciekawych miejscach, jednak najbardziej w pamięci zapadły mi kolonie w Świnoujściu.
Na koloniach było wiele atrakcji. Zwiedzaliśmy polskie miasta, takie jak Międzyzdroje, ale też byliśmy za granicą w Niemczech, Szwecji i Danii. Z koloni wróciliśmy bardzo zmęczeni, ale zarazem zadowoleni!Miałam okazję odwiedzić Tropical Island i Heid Epark. Była tam masa zabawy .
Z kolonii wróciłam bardzo zmęczona, ale też zadowolona. W następne wakacje zamierzam również pojechać na jakąś kolonię czy obóz, bo jest to niezapomniane przeżycie, a zarazem wspaniała okazja do poznania nowych ludzi.
2 5 2
2009-11-06T17:46:10+01:00
Poprostu opisz swój ulubiony dzień wakacyjny...
Np.: Moim ulubionym wspomnieniem wakacyjnym jest 24 lipiec. Byłam wtedy na kolonii w górach. Miły dzień, wesoły mieliśmy pojechać na wycieczkę.. Dostaliśmy prowiant i pojechaliśmy. Było super i bardzo mi się podobało.
Rozwiń temat..
Pozdrawiam:P
2009-11-06T18:17:31+01:00
Od dawna planowałam wyjazd na rekolekcje. Nie mogłam zdecydować, gdzie pojadę, ale dokonałam wyboru. Pojechałam na dwa tygodnie do Zawoi (miejscowości koło Suchej Beskidzkiej). Na początku wydawało się, że to miejsce to był najgorszy wybór, jakiego mogłam dokonać. Pełno węży, pająków i innych owadów (bleee...), wysoko w górach i z dala od jakiejkolwiek cywilizacji (mogło by się zdawać), a co najgorsze: BRAK ZASIĘGU!!! Ludzie też byli jacyś przymuleni. Na początku miejsce to zrobiło na mnie szokujące wrażenie i chciałam wracać do domu. Nie mięliśmy przydzielonych pokoi i wszyscy byli zdenerwowani. Po podziale na grupy wszyscy zanieśli swoje bagaże tam, gdzie im kazano. Potem wybraliśmy swoje łóżka. Atmosfera jednak dalej była nerwowa, a z ludźmi nie dało się pogadać. Niby, że poznaliśmy się, ale każdy trzymał się swojej paczki znajomych. Tak było przez następne trzy dni.

Potem wszystko zaczęło stawać się normalne. Już nikt nie narzekał, że woda pod prysznicami jest zimna, że pełno os, pszczół i pająków. W trzecim dniu przyjechali też nowi uczestnicy rekolekcji: Beatka i Olek. Są rodzeństwem, ale nie koniecznie się lubią =D Ja i Beata zaprzyjaźniłyśmy się. Miałyśmy wiele problemów (chodziło o chłopaków). Wiele czasu spędzałyśmy na wygłupach. Raz Beata prawie skręciła mi kostkę. Ale miałyśmy potem śmiechu…=) Wiele razy w nocy, kiedy wszyscy już spali my gadałyśmy i potem cały dzień byłyśmy nie wyspane. Działo się też wiele innych rzeczy, ale tego nie sposób opisać w jednym wpisie. To były moje najlepsze rekolekcje.

Niestety po dwóch tygodniach trzeba było wracać do domu. Strasznie mi było smutno. Nikt nie chciał wyjeżdżać. Szczególnie ja, bo bardzo zżyłam się z tymi kochanymi osóbkami, które tam poznałam.
Po powrocie do domu zastałam to, co przed wyjazdem: szarą normalną i smutną rzeczywistość.

Jednak po dwóch tygodniach czekał mnie następny wyjazd. Tak naprawdę trochę się tym zmęczyłam.

Pojechałam z mamą i bratem na Mazury. Naszym celem było wesele wujka, ale po drodze mięliśmy wiele atrakcji. Przed weselem byliśmy np.: w Mikołajkach nad Jeziorem Śniardwy, w Mrągowie i w fortach Hitlera w Wilczym Szańcu.

Po weselu (na którym świetnie się bawiłam) pojechaliśmy jeszcze do Płocka do naszego wujka. Tam byliśmy w Zoo (które jest ładniejsze od Zoo w Krk i większe) oraz na grillu u drugiego wujka. Było super!!! Nie sądziłam, że wypad z rodzinką na Mazury może być tak fajny.

Niestety szara rzeczywistość nas prześladuje. Po powrocie do domu tylko dwa tygodnie zostały do rozpoczęcia roku szkolnego. Musiałam przygotować się na kolejny i ostatni zarazem rok w gimnazjum. Teraz wspominam tylko miłe chwile w Zawoi i na Mazurach. Nie sądziłam, że te wakacje mogą być tak wspaniałe, ale teraz wiem, że się myliłam.