Odpowiedzi

2009-11-07T11:43:48+01:00
Pewnego dnia pojechaliśmy do małej wioski, która znajduje sie w województwie suwalskim. Było to odludne miejsce, położone wśród rozległych łąk, pastwisk i lasów. Wynajęliśmy duży pokój w starej drewnianej chacie z brązowych bali. Jej gospodarzami była para symatycznych staruszków. To była bardzo ciepła jesień. Od trzech miesięcy mieszkańcy wioski czekali na deszcz.
Pewnego razu nasza rodzina przeżyła grożna przygodę. Któregoś ranka nadeszła potężna burza. Obudziły nas odgłosy grzmotów. Przestraszeni schowaliśmy sie pod śpiwory. Nagle usłyszeliśmy okropny huk i brzęk tłuczonego szkła. Zerwaliśmy się przerażeni. Nasz pokój wypełniał się powoli gryzącym dymem. Byliśmy pewni, że piorun uderzył w dom, który zaczął się palić. Tatuś otulił nas kocami i wyprowadził do murowanej piwniczki, która stała obok chaty. Później rodzice ratowali, co się dało. Zaczęła sie krótka, gwałtowna ulewa. Długo siedzieliśmy w ciemnej, wilgotnej piwniczce,gdzie gospodyni przechowywała mleko i sery. Mój młodszy brat cały czas płakał.
Gdy sytuacja się wyjaśniła, zobaczyliśmy że piorun strzelił w drewniany słup telefoniczny, stający obok domu. Dom pochodził z kabli telefonicznych, które sie stopiły i wypaliły w podłodze brązowe ślady. Mimo że szybko uprzątnięto szkody, mamusia nie chciala zostać dłużej. Spakowaliśmy bagaże do samochodu. Tego samego dnia wróciliśmy do domu. Od tej pory wszyscy bardzo boimy sie burzy.
7 4 7