Odpowiedzi

2009-11-07T20:40:47+01:00
Młodzi ludzie najpierw szukają autorytetów w rodzinie, wśród znajomych, pośród księży, nauczycieli i wychowawców. Niestety, kontakt z rodziną bywa najczęściej ograniczony, a brak wzajemnych rozmów degraduje rodziców do roli strażników domowych. Z kolei kapłani są na ogół kojarzeni jedynie z osobą wygłaszającą niezrozumiałe kazania. Może więc nauczyciele? Czy w pracy pedagogicznej znajdujemy dość czasu, aby zainteresować się osobistymi problemami wychowanków? A może dążymy jedynie do realizacji programu nauczania? Wówczas najważniejszym celem naszego nauczania staje się końcowy egzamin, być może matura. W tym pośpiechu i grze ambicji zapominamy, że egzamin dojrzałości powinien przygotowywać uczniów do dorosłego życia nie tylko w sferze intelektualnej, ale przede wszystkim psychicznej.


Młody człowiek, pełen rozterek i niepokojów, szukający odpowiedzi na dręczące go pytania, pozostaje ciągle pozostawiony sam sobie. Pragnie więc poznać ludzi, którzy zechcą go wysłuchać, doradzić i zaproponować pomoc. Chce zaznać poczucia akceptacji własnej wartości, tego, że jest w tym świecie potrzebny i doceniany.


W tym stanie ducha jest on idealną pożywką dla wszelkiego rodzaju sekt. Trafiając do takiej grupy, odnajduje "prawdziwą rodzinę", za którą zawsze tęsknił; przestaje się czuć samotny i anonimowy. Nowi "przyjaciele" zjawiają się najczęściej w chwili jego największych kryzysów emocjonalnych. Początkowo całkowicie bezinteresownie ofiarowują swoją pomoc, ukazują wartość i sens życia.


Obserwuje się obecnie wzmagający się ruch wyznawców sekt werbujących w swoje szeregi nowicjuszy. Być może jest to związane ze zbliżającym się końcem drugiego milenium i wiele różnorodnych organizacji podejmuje dzieło "naprawy" świata i "wyzwolenia" człowieka. Rzucane przez fałszywych mistrzów tego rodzaju wezwania znajdują osoby, na których słowa te robią wrażenie i oddziałują na ich dotychczasowe życie, a w konsekwencji degradują psychikę. Zresztą najczęściej pierwsze spotkania z wysłannikami sekt nie mają charakteru religijnego; zaspokajają jedynie chęć poznania czegoś nowego, poprawienia nastroju, stanu ducha...

*

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych obecnie ruchów jest New Age. Ideologia tej sekty skupia się przede wszystkim na ukazaniu "wielkości człowieka", na rozwijaniu jego ukrytych możliwości i rozbudzaniu psychiki. Wejście w 2000. roku słońca w konstelację Wodnika ma zmienić bieg wszechświata: przynieść nowy ład globalny, odmienić ludzkość, odnowić religię. Jednym z filarów tego ruchu jest astrologia; żeruje się na rozpowszechnionej wśród ludzi chęci poznania swojej przyszłości, wierze w gwiazdy, w przepowiednie horoskopów. Jeszcze złudniejszym elementem jest podsycanie chęci poznawania odległej przeszłości przez głoszenie zasad reinkarnacji. Wielu młodych ludzi jest zafascynowanych możliwością wcielenia się w różne organizmy. Chcą oni jeszcze raz przeżyć doświadczenie swego narodzenia, a z drugiej strony - pokonać strach przed niewiadomą, jaką niesie śmierć.


Trudno się dziwić temu przekonaniu, na każdym kroku bowiem: w telewizji, w świecie muzyki czy gier komputerowych młodzi ludzie stykają się z powrotem do życia. Większość współczesnych gier komputerowych opiera się na zabijaniu przeciwnika. Jeżeli to się jednak nie uda, to nic straconego, bo przecież mamy do dyspozycji zazwyczaj trzy "nowe życia" i możemy skutecznie zwalczyć wroga, zanim na ekranie pojawi się napis GAME OVER. Również wiele sław telewizyjnych promuje reinkarnację, czasami nie do końca zdając sobie sprawę, jak wielką rolę odgrywają ich słowa w psychice tak bardzo podatnych na manipulację młodych ludzi. Wiele osób w naszym otoczeniu wierzy w to, iż dusza po śmierci ciała wciela się w inne ciało: roślinne, zwierzęce bądź ludzkie.


Z przykrością należy stwierdzić, że również wielu katolików głosi te irracjonalne poglądy, dając tym samym gorszący przykład młodzieży, i tak już zdezorientowanej. Jaka jest zatem rola nas, nauczycieli, aby nie dopuścić do takiej degradacji umysłów? Może trzeba głośno zaprzeczać zasłyszanym przejawom ludzkiej głupoty? Może zaproponować młodym stosowne zajęcia, twórcze dla umysłu i ciała, w które mogliby się zaangażować?


Uczniowie często sami szukają takich zajęć. Chłopcom, a niejednokrotnie również dziewczętom, imponują na przykład kursy karate uczące wschodnich sztuk walki, możliwości samoobrony, a także doskonalące sylwetkę. Czy jednak wiemy, że nie zawsze te spotkania mają na celu jedynie rozwój fizyczny? Dodatkowe elementy treningów pobudzają również sferę duchową, aby zachować harmonię między ciałem a duszą. Prowadzący spotkania "mistrz" powoli wprowadza dodatkowe elementy szkolenia, by jego uczniowie lepiej się mogli rozwijać. Wyjaśnia im, jak powinny wyglądać relacje z najbliższymi, rodziną, przyjaciółmi, daje również odpowiedzi na nurtujące pytania, a tym samym wprowadza swoje poglądy i przekonania. Z biegiem czasu treningi stają się sprawą uboczną, a najważniejsze jest szkolenie duchowe, wyrabianie silnej woli, posłuszeństwa.


Często młodzi są zapraszani na dodatkowe spotkania w celu wspólnego rozwiązywania dręczących ich problemów. Odnajdują w tej nowej grupie ludzi swoich sprzymierzeńców i nowych przyjaciół. Tym samym odrywają się od rodziny i zamykają się w sobie, zostają pozbawieni wszelkich uczuć w stosunku do otoczenia. Jeden z członków takiej grupy stwierdził, że miłość jest jedynie sentymentem, którego należy się wystrzegać.


Zastanówmy się zatem, czym ten człowiek przyciągnął tak wielu ludzi do siebie? Czy nas, nauczycieli, nie stać na takie działanie? Czy próbowaliśmy zachęcić uczniów choćby do poznania naszych poglądów, czy wzbudzaliśmy dyskusję, pozwalając młodym na wypowiedzenie się? Ilu wychowanków i kiedy otworzyło przed nami swoje serce i podzieliło się z nami swymi problemami? Ilu uczniów wyprowadziliśmy z życiowych opresji? Co takiego ma ów "mistrz", że młodzież wierzy tak bardzo jego słowom.
Z pewnością jest konsekwentny, robi dokładnie to, co mówi. Jednocześnie w swych stwierdzeniach wskazuje brak konsekwencji u innych: nauczycieli, rodziców, kolegów. Ma też jeszcze inną, wielką zaletę: wszystkie swoje przekonania wpaja w sposób bardzo dyskretny.


Zapewne nie raz słyszeliśmy o kursach wschodnich sztuk walki, które stopniowo oddalają dzieci od domów rodzinnych, rujnują ich psychikę i odbierają wolną wolę. Czy ten fakt niepokoi nas, wychowawców? Czy nie pora się zainteresować pozalekcyjnym czasem naszych uczniów. Zapytajmy ich, jak przebiega kurs, w którym uczestniczą, co nowego wnosi on w ich życie i czy na pewno jest nieszkodliwą formą spędzania wolnego czasu. Nie należy jednak generalizować i twierdzić, że każda organizacja promująca rozwój fizyczny jest sektą czyhającą na nasze dzieci. Jest wiele grup, które rzeczywiście zajmują się doskonaleniem samoobrony. Do nas jednak należy wybrać te właściwe i ustrzec naszych wychowanków przed niebezpieczeństwem.


Coraz częściej przedstawiciele różnego rodzaju sekt, nie kryjąc się zbytnio, wchodzą do naszych szkół, promując swą działalność wśród uczniów. Pierwszy etap, to pozornie nieszkodliwe zachęcenie do zabawy. Kiedy jednak uda się pozyskać nowych członków, moment destrukcji jest coraz bliższy. Ostatnio byłam świadkiem, jak do jednej ze szkół średnich weszła grupa Hare Kryszna, rozpoczynając tam swoje przedstawienie. Byli nie lada atrakcją dla uczniów opuszczających sale lekcyjne! Ich śpiew dobiegał
z przyniesionych głośników, a nietypowe stroje przyciągały oko. Dziesięcioosobowa grupa była ubrana w białe szaty, a na twarzach jej uczestników były wymalowane charakterystyczne znaki. Wzbudzając ogromne zainteresowanie wśród uczniów, śpiewali pieśni na cześć Kryszny i zachęcali wszystkich do wspólnej zabawy.


Największą jednak niespodzianką były zaproszenia na uroczysty wegetariański posiłek. Każdy, kto tylko zapragnął zasmakować orientalnych dań, mógł się zgłosić po wejściówkę. Jednak już na samym początku się okazało, że nic nie jest za darmo. Co prawda, cena płacona za zaproszenie okazała się dla uczniów niewysoka i już po chwili ustawiła się kolejka chętnych. Zapłata nie miała wymiaru materialnego: zaproszenie można było uzyskać po trzykrotnym powtórzeniu słów krótkiej modlitwy do Kryszny. Uczniowie, nie rozumiejąc powtarzanych słów, wielbili bożka, aby się dostać na przyjęcie… Czy naprawdę aż tak mało znaczą dla uczniów własne poglądy, że mogą je zaprzedać za talerz wymyślnej potrawy!


Ruch Hare Kryszna nawiązuje do hinduizmu i ma własny system szkolenia swych adeptów, rozpowszechniania tekstów medytacyjnych oraz nakazuje powtarzanie codziennie co najmniej 1728 razy mantry "Hare Kryszna". Kryszna, bóg nieubłagany i niedostępny, jest przedstawiany jako złoczyńca, który kradnie, zabija i demoralizuje otoczenie. Fakt ten jednak nie zniechęca wyznawców, którzy również nie powstrzymują się od dokonywania wielorakich przestępstw. Zwróćmy więc uwagę, jak niewinnie może się zacząć wgłębianie się w świat iluzji i fałszu stworzonego przez kulturę orientalną.


Wielkim niebezpieczeństwem ostatnich czasów jest też muzyka. To prawda, że pomaga ona się odprężyć w ciężkich chwilach, działa uspokajająco, lub po prostu jej słuchanie sprawia ogromną przyjemność. Zauważmy jednak, że ma ona wpływ na ludzkie życie, przede wszystkim - życie młodzieży. Nie trzeba się uciekać do wymyślnych przykładów, aby poprzeć to stwierdzenie. Wystarczy spojrzeć na ulicę, gdzie co druga młoda osoba ma walkmana, a szyby przejeżdżających samochodów aż drżą od głośnej muzyki. Trzeba jednak podchodzić do tego zjawiska z roztropnością. Cóż bowiem wart byłby film, gdyby nie towarzyszyła mu ścieżka dźwiękowa, lub czym byłoby wesołe miasteczko, gdybyśmy nie mogli usłyszeć tam radosnych dźwięków? Istotne jest, aby dokonywać umiejętnej selekcji tego, czego słuchamy, a czasami nawet świadomie rezygnować z muzyki na rzecz spokoju i refleksji.


Wielokrotnie nasi uczniowie nie potrafią tego dokonać samodzielnie. Każda 45-minutowa lekcja, bez możliwości założenia słuchawek na uszy, jest katorgą, a w chwili dźwięku dzwonka pierwszym odruchem uczniów jest włączenie walkmana. Ważną sprawą jest też właściwy dobór odpowiednich wykonawców. Obecnie rynek zalewają zespoły oferujące oprócz piosenek również własną ideologię. W muzyce świeckiej dominują takie tematy, jak miłość, przyjaźń, szczęście, radość. Nie brak jednak piosenek o przemocy, seksie, zabójstwach i nienawiści. Z przykrością należy stwierdzić, że tych drugich jest o wiele więcej. Z pozoru wydaje się, że są to nieszkodliwe metafory nie wpływające na młodzieńczą psychikę. Jednak pytając młodych o rodzaj słuchanej muzyki, możemy dostrzec jej silne powiązanie z ich charakterem. Ogromne kontrowersje wzbudzają również słowa piosenek, które nawiązują do okultyzmu i sławią moce ciemności.

*

Korzeni tematów okultystycznych we współczesnej muzyce możemy się doszukiwać u wielu gwiazd rocka. Zespół The Rolling Stones nagrał takie piosenki, jak "Sympathy for the Devil"(Sympatia do diabła), "Their Satanic Majesty’s Request" (Prośba do jego szatańskiej wysokości) i "Goat’s Head Soup" (Zupa z głowy kozła - głowa kozła jest używana w obrzędach satanistycznych). Były główny wokalista zespołu Black Sabbath, Ozzy Osbourne, otwarcie śpiewał o demonach w piosence "Devil’s Daughter". Teksty współczesnych piosenek havy-metalowych i black-metalowych są jeszcze bardziej wypaczone i satanistyczne. Mówią o śmierci Boga, zajęciu miejsca po lewej stronie szatana, stosunkach seksualnych z ludźmi martwymi, nazywaniu Jezusa oszustem, ofierze z ludzi i czczeniu imienia szatana.


Pewien nastolatek ze stanu Arkansas próbował zabić swoich rodziców kijem golfowym i nożem kuchennym, zainspirowany piosenką metalowego zespołu Slayer. Powiedział, że radził się w tej sprawie tabliczki Ouija i słyszał głosy mówiące mu, aby zabił rodziców. Policja znalazła u niego kasetę magnetofonową z piosenką zespołu Slayer zatytułowaną "Altar of Sacrifice" (Ołtarz ofiarny).


Zwróćmy uwagę, jak wielkie niebezpieczeństwo czyha na każdego młodego człowieka. Może warto byłoby się zainteresować tym, jakiej muzyki słuchają nasi wychowankowie, czy nie ma ona destrukcyjnego wpływu na ich psychikę. Może we wspólnych rozmowach należałoby poruszyć temat zależności między słuchaną muzyką a coraz bardziej rozprzestrzeniającą się agresją w naszych szkołach.


Biorąc pod uwagę te oraz wiele innych niebezpieczeństw wywierających piętno na psychikę współczesnej młodzieży, powinniśmy sobie uświadomić, jak wielką rolę odgrywa nasz autorytet i zaangażowanie w kształtowanie naszych podopiecznych. Zazwyczaj zaproszenie do różnego rodzaju organizacji ma charakter werbunkowy. W pięknym i lśniącym opakowaniu młody umysł otrzymuje kłamstwo i dezinformację. Początkowa fascynacja powoli przeradza się w służalczą działalność na rzecz sekty. Powoduje to fizyczne, psychiczne i duchowe spustoszenie, tzw. syndrom sekty, który przejawia się niemożnością odnalezienia się w normalnym świecie, brakiem samoakceptacji, niedowartościowaniem, a także ciągłym strachem i depresjami.


Naszym zadaniem powinno być uświadamianie młodych i dawanie im odpowiednich wzorów. Jeżeli zauważymy zmianę zachowania u dziecka, postarajmy się ze spokojem odnaleźć jej przyczynę. Zaproponujmy mu przyjaźń i zaufanie, jednocześnie starając się nie krytykować nowej organizacji i jej przywódcy. Postarajmy się jedynie nadać kierunek jego rozproszonym myślom, tak aby wychowanek sam zrozumiał swój błąd i zawrócił z błędnej drogi. To trudne zadanie, które stoi dziś przed każdym pedagogiem. Nie możemy jednak udawać, że go nie dostrzegamy, nie możemy pozostawiać ich bez pomocy