Odpowiedzi

2009-11-09T15:06:44+01:00
Drodzy Bracia i Siostry!

Ewangelia, której wysłuchaliśmy, zaczyna się od bardzo sympatycznego, bardzo pięknego, a również znaczącego epizodu. Pan udaje się do domu Szymona Piotra i Andrzeja i zastaje chorą, leżącą w gorączce teściową Piotra. Ujmuje ją za rękę, podnosi, a kobieta zostaje uzdrowiona i zaczyna usługiwać. W tym wydarzeniu ukazuje się symbolicznie całe posłannictwo Jezusa. Jezus, przychodząc od Ojca, przybywa do domu ludzkości, na naszą ziemię i zastaje ludzkość chorą, opanowaną gorączką — gorączką ideologii, bałwochwalstwa, zapominania o Bogu. Pan podaje nam rękę, podnosi nas i uzdrawia. Czyni to przez wszystkie wieki. «Ujmuje nas za rękę» swoim słowem i w ten sposób rozprasza mgły ideologii i bałwochwalstwa. «Ujmuje nas za rękę» w sakramentach, uzdrawia z gorączki naszych namiętności i grzechów przez odpuszczenie w sakramencie pojednania. Przywraca nam siły, byśmy mogli wstać, stanąć przed Bogiem i ludźmi. Właśnie za pośrednictwem słowa z niedzielnej liturgii Pan spotyka się z nami, ujmuje nas za rękę, podnosi nas i wciąż na nowo uzdrawia dzięki darowi swojego słowa, darowi z samego siebie.
Rola kobiety w Kościele

Również druga część omawianego epizodu jest ważna. Jak mówi Ewangelia, dopiero co uzdrowiona kobieta zaczyna służyć. Zaraz zaczyna pracować, jest do dyspozycji innych. W ten sposób staje się przedstawicielką tak wielu dobrych kobiet, matek, babć, kobiet pracujących w różnych zawodach, które są dyspozycyjne, wstają i służą, i są duszą rodziny, duszą parafii. Na wiszącym tu nad ołtarzem obrazie możemy zobaczyć, że podejmują posługi nie tylko zewnętrzne. Św. Anna wprowadza swą wielką córkę, Najświętszą Maryję Pannę, w Święte Pisma, w nadzieję Izraela, która właśnie w Niej miała się wypełnić. Kobiety są również pierwszymi zwiastunami słowa Bożego Ewangelii. Są prawdziwymi ewangelizatorkami. Myślę, że dzisiejsza Ewangelia, opisująca ten na pozór mało znaczący epizod, jest dla nas okazją, by właśnie tutaj, w kościele św. Anny, serdecznie podziękować wszystkim kobietom, działającym w tej parafii, kobietom pełniącym posługę we wszystkich wymiarach, pomagającym nam wciąż na nowo poznawać słowo Boże nie tylko rozumem, lecz także sercem.
Prymat Boga

Powróćmy do Ewangelii. Jezus śpi w domu Piotra, ale wczesnym rankiem, gdy jeszcze jest ciemno, wstaje, wychodzi, szuka ustronnego miejsca i modli się. W tym ujawnia się prawdziwe centrum tajemnicy Jezusa. Jezus rozmawia z Ojcem. Wznosi swoją ludzką duszę w komunii z Osobą Syna, tak że człowieczeństwo Syna, zjednoczone z Nią, prowadzi dialog trynitarny z Ojcem. W ten sposób umożliwia również i nam prawdziwą modlitwę. W liturgii Jezus modli się z nami, a my modlimy się z Jezusem i w ten sposób nawiązujemy rzeczywisty kontakt z Bogiem, wchodzimy w misterium odwiecznej miłości Trójcy Przenajświętszej.

Jezus rozmawia z Ojcem, i to jest źródłem i ośrodkiem wszelkiej Jego działalności. Jesteśmy świadkami Jego nauczania, uzdrawiania, cudów i w końcu męki: to wszystko ma źródło w tym centrum, w byciu razem z Ojcem. I tak ta Ewangelia poucza nas o centralnym wymiarze wiary i naszego życia, czyli o prymacie Boga. Tam gdzie nie ma Boga, również człowiek nie jest szanowany. Jedynie wtedy, gdy na ludzkim obliczu jaśnieje blask Boga, człowieka — będącego obrazem Boga — chroni godność, której nikt nie powinien naruszać.

Prymat Boga. Widzimy, że trzy pierwsze prośby w «Ojcze nasz» odnoszą się właśnie do tego prymatu Boga: niech się święci imię Boże, niech szacunek dla Bożego misterium będzie żywy i ożywia całe nasze życie. «Przyjdź królestwo Twoje» i «bądź wola Twoja» — to dwie różne strony tego samego medalu. Gdzie spełniana jest wola Boża, tam już jest niebo, i już na ziemi mamy nieco nieba. Gdzie pełniona jest wola Boża, tam jest Królestwo Boże. Albowiem Królestwo Boże to nie jakieś rzeczy. Królestwo Boże to obecność Boga, to zjednoczenie człowieka z Bogiem. Ku temu celowi pragnie nas prowadzić Jezus.
Królestwo Boże na ziemi

W centrum przepowiadania Jezusa jest Królestwo Boże, czyli Bóg jako źródło i ośrodek naszego życia; mówi nam: jedynie Bóg jest odkupieniem człowieka. Możemy zauważyć w historii ubiegłego wieku, że w państwach, gdzie usunięto Boga, nie tylko gospodarka została zniszczona, ale przede wszystkim dusze. Zniszczenia moralne, zniszczenie godności człowieka to zniszczenia fundamentalne, a odnowa może się dokonać tylko dzięki powrotowi Boga, czyli przez uznanie centralnej roli Boga. W tych dniach jeden z biskupów z Konga, składający wizytę ad limina, powiedział mi: Europejczycy ofiarują nam wspaniałomyślnie wiele rzeczy służących rozwojowi, ale mają pewne opory, gdy chodzi o pomoc w duszpasterstwie. Wydaje się, że uważają pracę duszpasterską za bezużyteczną, że ważny jest tylko rozwój techniczny i materialny. Ale prawda jest inna: tam gdzie brak słowa Bożego — powiedział — rozwój nie następuje i nie ma pozytywnych wyników. Tylko wówczas, gdy na pierwszym miejscu jest słowo Boże, tylko jeśli człowiek jest pojednany z Bogiem, wtedy i sprawy materialne mogą rozwijać się pomyślnie.

Potwierdza to dobitnie dalszy ciąg dzisiejszej Ewangelii. Apostołowie mówią do Jezusa: wróć, wszyscy Cię szukają. A On odpowiada: nie, muszę udać się do innych miejscowości, by głosić Boga, wypędzać złe duchy, moce zła. Po to przyszedłem. Jezus przyszedł — w tekście greckim jest napisane: «wyszedłem od Ojca» — nie po to, by życie uczynić bardziej wygodnym, lecz by dać nam to, co jest warunkiem naszej godności, by przynieść nam Boże orędzie, Bożą obecność, i w ten sposób pokonać siły zła. Na ten priorytet wskazuje On w sposób bardzo jasny: nie przyszedłem, by uzdrawiać — czynię również i to, lecz jako znak — przyszedłem, by pojednać was z Bogiem. Bóg jest naszym Stwórcą, Bóg obdarzył nas życiem i godnością. Do Niego przede wszystkim powinniśmy się zwrócić.
Na straży życia

Jak powiedział o. Gioele, Kościół we Włoszech obchodzi dziś Dzień Życia. Biskupi włoscy przypominają w swym przesłaniu o priorytetowym obowiązku «poszanowania życia», chodzi bowiem o dobro, którym «nie można rozporządzać». Człowiek nie jest panem życia; jest raczej jego strażnikiem i zarządcą. W świetle prymatu Boga automatycznie pojawia się ta potrzeba zarządzania życiem człowieka, strzeżenia go, jako stworzonego przez Boga. Ta prawda, że człowiek jest strażnikiem i zarządcą życia, stanowi istotny punkt prawa naturalnego, w pełni oświeconego przez objawienie biblijne. Współcześnie jawi się to jako «znak sprzeciwu» wobec panującej mentalności. Stwierdzamy bowiem, że choć w odczuciu ogółu istnieje szeroka zgodność co do wartości życia, jednak gdy dochodzi się do tego punktu, to znaczy «rozporządzalności» lub nierozporządzalności życiem, dwie mentalności przeciwstawiają się sobie w sposób niemożliwy do pogodzenia. Wyrażając to w prostych słowach, moglibyśmy powiedzieć: jedna mentalność uważa, że życie ludzkie jest w rękach człowieka, natomiast druga uznaje, że życie jest w rękach Boga. Współczesna kultura słusznie zwróciła uwagę na autonomię człowieka i rzeczywistości ziemskich, poszerzając w ten sposób bliską chrześcijaństwu perspektywę wcielenia Boga. Ale, jak stwierdził jasno Sobór Watykański II, jeśli ta autonomia prowadzi do uznania, że «rzeczy stworzone nie zależą od Boga i że człowiek może z nich korzystać bez odniesienia do Stwórcy», wtedy prowadzi to do poważnego zaburzenia równowagi, ponieważ «stworzenie bez Stwórcy ginie» (por. Gaudium et spes, 36). Wymowne jest, że dokument soborowy w przytoczonym fragmencie stwierdza, iż ta zdolność rozpoznania głosu i objawienia się Boga w pięknie stworzenia wspólna jest wszystkim wierzącym, niezależnie od tego, jaką wyznają religię. Możemy z tego wyciągnąć wniosek, że pełne poszanowanie życia związane jest z poczuciem religijnym, z wewnętrzną postawą, jaką człowiek przyjmuje wobec rzeczywistości: czy traktuje ją jako pan czy jako strażnik. Zresztą, słowo «szacunek» [wywodzące się w języku polskim od czasownika «szacować» — osądzać, określać wartość; przyp. tłum.] jest odpowiednikiem łacińskiego słowa: respicere — spoglądać, zważać, i wskazuje na sposób patrzenia na rzeczy i osoby, prowadzący do uznania ich rzeczywistości, a nie do zawłaszczania, lecz darzenia szacunkiem i otaczania troską. Tak więc ostatecznie, jeśli pozbawi się istoty stworzone odniesienia do Boga jako transcendentnego fundamentu, grozi zdanie na łaskę lub niełaskę człowieka, który, jak to widzimy, może wykorzystywać je w sposób nierozumny.

Drodzy bracia i siostry, wzywajmy razem wstawiennictwa św. Anny dla waszej wspólnoty parafialnej, którą serdecznie pozdrawiam. W szczególności pozdrawiam proboszcza o. Gioele i dziękuję mu za skierowane do mnie na początku słowa. Pozdrawiam również współbraci augustianów z ich przełożonym generalnym na czele. Pozdrawiam abpa Angela Comastriego, mojego wikariusza generalnego dla Państwa Watykańskiego, abpa Oscara Rizzata, jałmużnika, i wszystkich obecnych, w sposób szczególny dzieci, młodzież i tych, którzy zwykle chodzą do tego kościoła. Niech nad wszystkimi czuwa św. Anna, wasza niebieska Patronka, i wyjedna dla każdego dar bycia świadkiem Boga życia i miłości.
4 2 4
Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-09T17:34:14+01:00
Życie bez zniszczenia godności człowieka wcale nie jest łatwym zadaniem . Zwykłe wyzywisko powoduje ze osoba traci godnosc.
Jak zyc żeby nie urazic godnosci człowieka. To proste.Szanowac go, nie zmuszac niektórych do rzeczy, których sami w stanie nie jestesmy zrobic, jesli mamy skłamać lub urazic ta osobe rzeczą ktora chcemy powiedziec lepiej jej nie mówmy. Ale jednak najlepszym sposobem jest nie robić przykrosci innym. Nie śmiac sie z niego np. , ze ma nie oryginalne buty czy jego wlosy wygladaja jagby dopiero wstał .
12 4 12