Odpowiedzi

2009-11-10T18:24:09+01:00
Ojciec Święty mianował Księdza Wyszyńskiego biskupem ordynariuszem diecezji lubelskiej. Sakrę biskupią, zgodnie z życzeniem, przyjął 12 maja 1946 r. na Jasnej Górze. W Lublinie dał się poznać jako gorliwy duszpasterz i wielki czciciel Maryi. W Chełmie w 1946 r. zawierzył całą diecezję Maryi i prosił Matkę Bożą, aby przygarnęła wszystkich do serca i złączyła z Chrystusem. Posługę biskupa pełnił tylko dwa lata, był bardzo lubiany i szanowany. Wielką troską otaczał Katolicki Uniwersytet Lubelski.Ojciec św. w 1948r. mianował biskupa Wyszyńskiego arcybiskupem gnieźnieńsko-warszawskim oraz prymasem Polski. Powiedział wtedy: "Jestem apostołem Jezusa Chrystusa i chcę być waszym ojcem duchowym i pasterzem". Natomiast w 1956 r. został wyniesiony przez papieża do godności kardynała.
Po drugiej wojnie światowe przyszły dla Kościoła w Polsce trudne czasy. Zaczęły się nasilać prześladowania. Ludzie nie mogli wyznawać swojej wiary. Władza komunistyczna zabraniała publicznego oddawania czci Bogu.
Utrudniała uczęszczanie dzieci na lekcje religii, aż w końcu wyeliminowała ją w ogóle ze szkoły. Zdjęto krzyże ze ścian w publicznych miejscach. Ludzie wierzący byli uznawani za wrogów władzy. Prymas cierpiał z tego powodu. W tej sytuacji, aby uchronić Kościół i naród od napięć i rozlewu krwi, próbował rozmawiać z władzą państwową. Z wielką roztropnością, a jednocześnie z odwagą, bronił praw ludzi wierzących w naszym kraju. Jednak został uznany przez władzę za wroga narodu. W 1953 r. był aresztowany i więziony do 1956 r. Przebywał kolejno: w Rywałdzie Królewskim, Stoczku Warmińskim, Prudniku koło Opola oraz w Komańczy w Bieszczadach. W więzieniu dużo czasu spędzał na modlitwie, ufał Bogu do końca i wierzył, że zwycięstwo dla Polski przyjdzie przez Maryję, dlatego nie załamywał się. Modlił się za swoich wrogów i okazywał im szacunek.Polacy nazwali go niekoronowanym królem Polski, a papież Jan Paweł II powiedział o nim: Takiego Ojca i Pasterza Bóg daje raz na tysiąc lat.
Posłuchajmy, co sam Prymas Tysiąclecia mówi o swojej miłości do Ojczyzny: Gdy będę w więzieniu, a powiedzą wam, że Prymas zdradził sprawy Boże - nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas ma nieczyste ręce - nie wierzcie.
Gdyby mówili, że Prymas stchórzył - nie wierzcie. Gdy będą mówili, że Prymas działa przeciwko narodowi i własnej Ojczyźnie - nie wierzcie.
Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej.Natychmiast po powrocie do Warszawy ksiądz Prymas podejmuje tak liczne obowiązki i prace, że jego dni są nimi wypełnione niemal ponad ludzkie siły. Zwierzchnikowi Kościoła zależy na częstych, bliskich kontaktach z wiernymi i duchowieństwem. Odbywa podróże po kraju, wygłasza wiele kazań (łącznie w roku 1957 przemawiał 676 razy), wizytuje swoje archidiecezje, wyjeżdża na zaproszenie innych ordynariuszy, także na Ziemie Zachodnie, jest w ciągłym ruchu, nieustannie zajęty. Tak zresztą było zawsze w jego długim, pracowitym, pełnym poświęceń życiu.
Setki godzin poświęcał ksiądz Prymas na spotkania i rozmowy z przedstawicielami najwyższych władz partyjno-rządowych. W czasie tych spotkań w sposób wyważony i mądry bronił nieustępliwie spraw Kościoła, jego niezależności, prawa narodu do swobodnego wyznawania religii katolickiej. Pozycja Kardynała Wyszyńskiego w społeczeństwie - i tak bardzo wysoka zarówno w czasie uwięzienia, jak i po uwolnieniu - wzrosła jeszcze po rozpoczęciu przygotowań do obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski. Wyraźnie wzrosła też w tym czasie religijność społeczeństwa, z czego władze nie były bynajmniej zadowolone.28.10.1956 roku po przeszło trzech latach uwięzienia. Przed Pałacem zgromadził się tłum mieszkańców stolicy. Witano Arcypasterza entuzjastycznie. Ludzie wznosili okrzyki, śpiewali, wiwatowali. Ksiądz Prymas wielokrotnie ukazywał się na balkonie. Dziękował zebranym, pozdrawiał ich i uspokajał.Stefan Kardynał Wyszyński udał się do Stolicy Piotrowej - po raz pierwszy po uwolnieniu - 6 maja 1957 roku. Dopiero teraz mógł odebrać kapelusz kardynalski. Godność tę nadał mu Pius XII 29 listopada 1952 roku. Wtedy jednak Prymas nie mógł wyjechać, gdyż władze państwowe odmówiły mu paszportu. Teraz przyjmowano go wszędzie entuzjastycznie.
Kardynał Stefan Wyszyński załatwił w Rzymie wszystkie sprawy, z którymi tu przyjechał. Odbył wiele rozmów i spotkań, występował publicznie, długo rozmawiał z Ojcem Świętym o sytuacji Kościoła polskiego. W drodze powrotnej spotkał się w Wenecji z patriarchą Giovannim Roncalli, przyszłym Papieżem, który przyjmował polskiego Prymasa niezwykle serdecznie, zaprosił go na wspólną przejażdżkę gondolą. Spotkanie to zaowocowało przyjaźnią, której Papież Jan XXIII nieraz będzie dawał wyraz w przyszłości.Był to ważny okres w jego życiu. Uczestniczył zarówno w pracach przygotowawczych, jak i we wszystkich czterech sesjach soborowych. Z tym wiązały się jego pięciokrotne wyjazdy do Rzymu. Pierwszy - w lutym 1962 roku, kiedy trwały prace przygotowawcze. Następny na rozpoczęcie obrad w październiku tegoż roku. I wreszcie na trzy kolejne sesje - II, III i IV, - które rozpoczynały się we wrześniu 1963, 1964 i 1965 roku. Sobór został zwołany przez Ojca Świętego Jana XXIII; zamknięcia dokonał Papież Paweł VI, w grudniu 1965 roku.
Podczas czwartej sesji Soboru - 20 września 1965 roku - Prymas Polski przemawiał do zgromadzonych biskupów - mówił o pojęciach wolności, sprawiedliwości, prawa i Państwa, pojęciach odmiennie rozumianych na Wschodzie i na Zachodzie.
1 5 1