Odpowiedzi

2010-01-17T11:23:01+01:00
Pewnego razu Rejent zaprosił Cześnika do siebie na. herbatkę.
Cześnik zapukał do drzwi:
- O witam, serdecznie - powiedział Rejent, na widok Cześnika.
- Dzień dobry, przyszedłem z zaproszenia Wać pana.
- Tak, tak wiem. Zapraszam do środka.
Cześnik wszedł do domu. Rejent poszedł zaparzyć herbatkę, a po 3 minutach wrócił.
- Bardzo dziękuje za ten napój - podziękował Cześnik.
- Nie ma za co.
- Zaprosiłem pana na herbatę, gdyż...
- Bardzo smaczna ta herbatka - przerwał Cześnik, Rejentowi.
- Proszę mi nie przerywać, stanąłem chyba ma wyrazie, gdyż, tak. Zaprosiłem pana, gdyż jak sąsiad, sąsiadowi chciałbym przekazać, że.
- Tak?
- Przekazać, że chcę zacząć tradycję...
- Tradycję? - spytał Cześnik.
- No proszę, Wać pana, mi nie przerywać. Chciałbym rozpocząć tradycję jednego dnia Pan przychodź do mnie, a drugiego jam do pana.
- O, proszę, to mają być spotkania, czy co?
- Spotkania, tak. Chciałem dziś panu powiedzieć, o tym zdarzeniu, co panu przez okno powiadałem. Byłem w dniu wczorajszym na ryneczku po jedzonko, a tu kłótnia sprzedawcy, ze sprzedawcą.
- Jakiż to incydent.
- Dokładnie, wielki, bardzo. Nie dość, że rzucano się pomidorami, to także, rybami.
- No coś pan powie.
- Tak, ale niech pan mi nie przerywa.
- Może ja panu coś przekażę. Ja przedwczoraj był na wsi. Było tam bardzo - przekazał Cześnik.
- Na wsi?
- Tak, tam było bardzo ładnie. Ojej jest już ciemno muszę pójść już. To jutro u mnie, Do widzenia.

Takie rozmowy odbywały się prawie codziennie, zawsze ktoś komuś przerywał, a rzadko wybuchały kłótnie.
3 3 3