Odpowiedzi

2010-01-24T14:33:52+01:00
Pewnego czerwcowego dnia na lekcji w-f nauczyciel stwierdził, ze nie powinniśmy siedzieć na sali. Wybraliśmy się więc na pobliskie pola pograć i pobiegać.
Podczas gry w dwa ognie usłyszeliśmy ciche popiskiwanie dochodzące z wysokich traw.
Postanowiliśmy pójść w tamtym kierunku. W trawach znaleźliśmy małego pieska, który najprawdopodobniej uciekł swoim właścicielom. Rozwiesiliśmy ogłoszenia a ja wzięłam Kropka, bo tak daliśmy mu na imię, do domu.
Jednak nikt nie zgłosił się po psiaka,więc został u mnie. Tak właśnie zyskałam nowego przyjaciela.
12 3 12
2010-01-24T14:34:04+01:00
Pewnego dnia , podczas zawodow w piłke siatkowa wydarzyło mi sie cos niezwyklego .
My z dziewczynami grałysmy w piłke siatkowa i po ukonczeniu tego meczu , byłysmy zmeczone wiec poszlysmy odpoczac do szatni . Jak odpoczełysmy poszłysmy na trybuny popatrzec jak chłopacy graja . Jeden chłopak nam sie spodobał i zaczełysmy do nie go sie usmiechac . Potem znowu grałysmy i ten chłopak zaczal nam dopingowac . On poszedł do sklepiku w szkole . Postanowilysmy pojsc za nim i zapytac sie jak ma na imie , ale on zrobil to pierwszy . Nagle zapytał sie o numer komurkowy , wiec podałysmy mu . Skonczyly sie zawody , wiec poszlysmy na autobus .
Chlopak , ktory mial na imie Łukasz odzwiedzal nas i bardzo sie zaprzyjaznilismy .
Tak własnie zakonczyła sie nasza przygoda .


Miałam podobna prace i wymysliłam se takie opowiadanie i dostałam za to 4 +.
Mam nadzieje , ze pomogłam ; ]]
Licze na naj ; ***
10 2 10
Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2010-01-24T14:34:12+01:00
Zawody zbliżały się wielkimi krokami. Nauczyciel wf widząć, że całkiem dobrze radze sobię z piłką nożną zabrał mnie i kilka dziewczyn z równoległych klas na rozgrywki. Nadszedł dzień wyjazdu. Podekscytowana i trochę zdenerwowana wsiadłam do autobusu. Jechaliśmy 30 minut. Szkoła, w której odbywały się zawody była całkiem ładna. Weszliśmy do środka. Rozglądając się przez chwilę, szukaliśmy kogoś, kto dałby nam klucz do jakiejkolwiek szatni. Po interwencji naszego trenera dostaliśmy całkiem wygodną salę. Za rozkazem wf-isty poszłyśmy się przebrać. Założyłam drużynową bluzkę z numerkiem 7. Rozchyliłam szerzej torbę po czym jęknęłam z przerażenia. Spodenek od kompletu nie było. Zniknęły! Zastanawiając się przez chwilę, przypomniało mi się, że rano, sprawdzając czy wszystko zabrałam przypadkowo wyjęłam je z torby. Byłam bezradna, dziewczyny z drużyny nie potrafiły mi pomóc. Trener, zszokowany całą sytuacją nie wiedział co robić. Po 15 minutach dostałam dolną część kostiumu, którą jakimś cudem skombinował mi trener. Spodenki były różowe w niebieskie paski, przez co strasznie wyróżniałam się na tle naszej drużyny. Pocieszające było tylo to, że mogłam w ogóle zagrać.
20 3 20