Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-17T21:44:04+01:00
Moja wyspa bylaby niewielka,ale przytulna.przewazalyby w niej piekne rosliny,jakich inny czlowiek nie widzial.organizowalabym tam ogniska wraz z najlepszymi przyjacolmi.chcialabym miec na niej moj wlasny maly domek.w ktorym miescilaby sie garderoba, sypialnia, lazienka , kuchnia i salon z duzym telewizorem.przy brzegu mojej wyspy stalby maly jaht, ktorym moglabym sie na nia dostac.nikt nie mialby na nia wstepu oprocz proszonych gosci.czesto bym sie na nia udawala, chcacuciec od codziennego zgielku.kapalabym sie na plazy i opalala w wygodnym lezaku.nie bylo by na niej czegods takiego jak odrabianie lekcji czy szkola.tam kazdy moglby byc soba i niczym sie nie martwic
2 5 2
2010-03-17T22:08:08+01:00
Ja i moja wyspa.
Na moja wyspę trafiłam, pamiętam to jak dzis, 3maja 2001roku. Był to najpiękniejszy dzien w moim zyciu. Byłam zachwycona ze mogę spędzić na wyspie tyle ile tylko zechce. Lecz nie powiedziałam wam ze trafiłam tam przypadkiem. Zostałam tu przywieziona przez mojego wuja Andrzeja. Mieliśmy tu spedzić 2tygodnie wakacji, a po upływie tego czasu miała do nas dołączyć moja matka, Alicja. Bardzo sie ucieszyłam ze bede sama bez innych turystów zwiedzać bezludną wyspę. Pierwszy dzień spędziłam z wujkiem na robieniu szałasu, było dość zabawnie, prawie nic nie zrobiłam, ale jakoś specjalnie sie tym nie przejęłam. Mam tylko 12 lat . Noc była spokojna, wuj opowiedział mi wiele historii, niektóre tyczyły sie mojej matki, cieszyłam sie ze dowiedziałam sie czegoś czego wcześniej nie wiedziałam o najbliższej mi osobie. Drugi dzień zapoczątkował wielkie nieszczęście. To tamtego dnia mojego wuja zabrał duch dżungli. Do dziś nie wiem co sie z nim stało. Nie chcę o tym mówić. To dla mnie okropne wspomnienie. Kiedy mój wujek zaginą zdałam sobie sprawę ze to może być ostatnia wycieczka mego życia. Pomyślałam że krzyk to jedyne co może mi pomóc. Nie zdawałam sobie sprawy aż do tamtej pory jakie dźwięki jest w stanie wydać z siebie przerażony człowiek. Dobrze że w ten sposób odreagowałam.Naprawdę nie zdaję sobie aż do tej pory jak przeżyłam samotnie 12dni sama. Zaczęłam wtedy intensywnie sie modlić o pomoc i o siłę do życia. Uświadomiłam sobie ze Bog mógł poddać mnie próbie i kazał mi przeżyć jeden dzień który przypadał na jeden dzień mojego życia. Miała wtedy 12 lat. Nie będe opowiadać wam jak głodowałam przez większość dni bo słowami nie dam rady opisać co czuje człowiek który nie jadł od 10dni. Dlatego opowiem wam tylko co sie stało 11dnia. W Jedenasty dzień zapuściłam sie do buszu. Nie robiłam tego do tej pory gdyż bałam sie że spotka mnie to co mego wuja. Tam znalazłam dosłownie na skraju lasu zwykłego małego kokosa. Nigdy nie lubiłam kokosów, w ogóle nie lubie nie lubiłam owoców, ale tamten kokos smakował jak setki najlepszych, najsmaczniejszych, w tamten upał był niczym kubeł zimnej wody na moje rozgrzane ciało. Krótko mówiąc Był SUPER! Nigdy nie jadłam czegos tak dobrego, o ile kokosy i mleko kokosowe sie je. 12 dnia przybyła po mnie moja mama, tak jak wcześniej zapowiedziała. Chodź nie miałam wcześniej siły by poszukać jedzenia przebiegłam całą plażę krzycząc jedno słowo. MAMO! To było wyznanie miłości a zarazem radości. Tamtego dnia uświadomiłam sobie że matka nie tylko mnie urodziła i dała mi życie, ale dała mi też drugie życie, wyciągnęła mnie z grobu. Do dziś sie jej nie odwdzięczyłam. Kocham ją. Do dziś nie wiem co sie stało z wujkiem Andrzejem. Zle wspominam tamte wakacje. Dzis przypomina mi o tym lęk przed lasem, ciemnościa, samotnoscia i wycieczkami. Nikomu nie życzę takich przeżyć. Dziekuje Bogu za ten dar, dar życia.
DZIĘKUJE
Imie and nazwisko
2 5 2