Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-18T20:18:26+01:00
Ballada o Czarnym Strzelcu

Pewną Krainę terroryzował smok,
wielki, potężny i straszny.
Nie dorównywał mu nawet Barlog,
zaś jego posępny wyraz twarzy,
budzi trwogę i straszy.

Z nadejściem kolejnego posępnego dnia,
obudził się duch bohatera.
W mężu wszystkim znanym,
w ciele niezwykle hardym.

Od wybrańcem stał się ten,
którego dźwięcznym imieniem,
nazwano wzgórze stare,
mówimy tu o Bardzie.

Kiedy smok uderzył w miasto,
na wyniosłym wzgórzu.
Życie w nim zamarło,
jedyny Bard się wynurzył.

Zwinnym, sprężystym krokiem,
podążył za smokiem.
Dogonić go było trudno,
i długo o tym rozprawiano.

Bard wraz ze swym łukiem,
dębowym kompozytem.
I kołczanem czarnej śmierci,
ruszył w stronę łuskowatej gawiedzi.

Pokonawszy całe mile,
podkradł się pod złą gadzinę.
Wymierzając łukiem w gardło,
strzelił aż zaświszczało.

Oszalały z bólu smok,
upadł na w splot.
Ze strzałą wbitą w pierś,
zionął ogniem i cześć.

Ziemia wypalona,
ognistym oddechem.
To była ostatnia odezwa smoka,
i ostatnie tchnienie.

Bard choć ocalały,
to został zapomniany.
Wyruszył w dalekie knieje,
gdzie dożył w biedzie.
Lecz jego czyn był rozchwytywany,
ale nie jego imieniem.