Odpowiedzi

2010-04-01T08:38:40+02:00
Pani weszła do klasy z niesmacznym uśmiechem na twarzy. Krzyknęła "cisza!". Siedzieliśmy jak na szpilkach czekając na ubiczowanie. Spojrzała na mnie. Ciarki przeszły mi po plecach. Znów otworzyła rozwrzeszczane usta: "wyciągamy karteczki!" . I wyciągłem ze łzami w oczach. Nagle alarm przeciwpożarowy zaczął wyć. Cały w skowronkach wyszedłem z klasy.